Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bubel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bubel. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 sierpnia 2015

Klorane Szampon na bazie masła mango



Uwielbiam ten owoc ! Soczyste mango mogłabym jeść bez przerwy ! 

Tą miłość przenoszę również do łazienki, gdyż jak tylko widzę kosmetyk o zapachu mango,to muszę go mieć !

Dzisiaj jednak ponarzekam. Do zakupu Szamponu Klorane na bazie masła mango przekonał mnie cudowny zapach i piękna witryna w pobliskiej aptece :) Zapach tego produktu jest na tyle przyjemny dla nosa, że zaraz po mnie do Ziko przyleciały dwie koleżanki z pracy :)


Szampon ten ma właściwości odżywcze i wzmacniające. Zamyka łuski oraz odbudowuje płaszcz lipidowy włosów , chroni je przed wysuszeniem. Przeznaczony jest do włosów suchych i zniszczonych.

Skład: Water (Aqua), Sodium Laureth Sulfate, Cocamide MIPA, Cocamidopropyl Betaine, TEA-Cocoyl Hydrolyzed Collagen, Propylene Glycol, Butylparaben, Citric Acid, DMDM Hydantoin, Ethylparaben, Fragrance (Parfum), Glycol Palmitate, Glycol Stearate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter (Mangifera Indica Seed Butter), Methylisothiazolinone, Methylparaben, Phenoxyethanol, Propylparaben, Yellow 5 (CI 19140), Yellow (CI 15985)

Kosztuje około 28zł /200ml



I tutaj muszę wtrącić te swoje trzy grosze dlaczego on taki zły i niedobry. Przyjemnie się pieni, podczas mycia cudownie pachnie- więcej zalet brak. Oblepia włosy, powoduje wzmożone przetłuszczanie skóry głowy, a cudowny zapach znika wraz z zakręceniem wody w słuchawce prysznica. 
Liczyłam na lekkie podrasowanie moich rozjaśnianych kosmyków, ale nic z tego. Nie byłam w stanie go używać. 

Rozczarowanie.

Czy miałyście okazję używać tego produktu?

Pozdrawiam,

Weronika


niedziela, 11 stycznia 2015

Elseve Fibralogy Aktywator Gęstości

Cześć,

Nie od dziś trąbię, że coś się moim włosom odwidziało i już nie chca wyglądać tak jak kiedyś (co dziwne, dawniej uważałam, iż nie są ładne- błąd!). Są cienkie i bez życia. Od jakiegoś czasu mam na ich punkcie reanimacyjnego bzika.

Czytałam pochlebne opinie nt. szamponu i maski Elseve, ale coś mnie podkusiło, by wyjść z drogerii z  Fibralogy, Aktywatorem Gęstości.




Włosy cienkie z natury zawierają znacznie mniej budulca włókien, przez co są delikatne, brakuje im objętości oraz widocznej i wyczuwalnej gęstości. Codzienna stylizacja z reguły przynosi krótkotrwałe efekty, po czym fryzura staje się płaska, traci kształt (chłonę jak gąbka, a Wy?)




Na podstawie zaawansowanych badań nad włóknem włosa laboratoria L'oreal opracowały molekułę Filloxane, która generuje zwiększenie grubości włosa i daje natychmiastowy efekt "zastrzyku" materii włosa. Filloxane wnika we włosy i rozprzestrzenia się wewnątrz włókien. Dodana struktura pozostaje we włóknie włosa. Efekt ekspansji gęstości kumuluje się przy kolejnych zastosowaniach.


Aktywator stosujemy w proporcji 1:1 z odżywką lub maską po umyciu włosów szamponem. Nakładamy na cała długość włosów i spłukujemy. Używamy 2x w tygodniu.

Użyłam Aktywatora Gęstości dwukrotnie. Spowodował u mnie tak okropne oklejenie włosów, że musiałam zmyć go kilkukrotnie szamponem z SLS-em. Włosy po spłukaniu wyglądały na nieświeże. Nie sprawdził się u mnie i nie mam ochoty podejmować więcej prób.

Dla zainteresowanych skład: 
 Aqua, Aminopropyl Triethoxysilane, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Lacid Acid, Parfum/Fragrance, Hydroxyethylcellulose, Limonene, Linalool, Geraniol, Citronellol 

Czy miałyście już do czynienia z podobnymi produktami?
Jak się u Was sprawdziły?

Pozdrawiam,

Weronika

niedziela, 6 kwietnia 2014

Miracidia kosmetyczne mojej łazienki

Hej,

Czy posiadacie w swoich zbiorach produkty, które mogłybyście nazwać prawdziwymi dziwadełkami?
Niby ich funkcja jest określona, jasno określona, ale jednak...

Moje pierwsze kosmetyczne miracidium (swoją drogą, z tym słowem mam bardzo miłe skojarzenia, gdyż podczas studiów jeden z ulubionych kolegów używał tego określenia w stosunku do ekscentrycznych strojów koleżanek i samych koleżanek ;) to Avon, Skin So Soft, Firming and Restoring Satin Sheer Dual Oil Spray (uff!) czyli Dwufazowy olejek ujędrniająco-naprawczy do ciała 'Satynowa miękkość'.


 Dwufazowy olejek ma za cel ujędrniać, uelastyczniać i wygładzać skórę naszego ciała. Produkty z linii Ujędrnienie i Naprawa zostały wzbogacone o olejek babassu, który pochodzi z nasion drzewa babassu rosnącego w Brazylii. Olejek ten bogaty jest w kwas laurynowy i mirystynowy, a słynie głównie z właściwości nawilżających i przyspieszających gojenie.

Brzmi wspaniale.


Rzeczywistość niestety odbiega od ideału. Podstawową kwestią, której nie spełnia kosmetyk jest nawilżenie. Mam wrażenie, że wręcz produkt odbiera uwodnienie mojej skórze. Rozpylając lekką mgiełkę wyczuwam intensywną woń alkoholu (alkohol denaturowy to główny składnik olejku). Wchłania się błyskawicznie ( a może odparowuje?), pozostawiając delikatny film na skórze. Niestety po upływie 90 minut skóra zaczyna delikatnie ściągać. 
Jeśli rozpyliłam produkt na suchą skórę, to efekt był przerażający- moim oczom ukazywał się widok skóry żółwia (lubię żółwie, są urocze, łuski i guzki rogowe wyglądają świetnie na gadach). 
Zapomnijmy o stosowaniu olejku po depilacji- ta decyzja może skończyć się silnym podrażnieniem (auć !).

Z plusów : funkcjonalne opakowanie, dobrze działający atomizer :)

150 ml olejku kosztuje około 13zł.



Kolejnym przedziwnym kosmetykiem, który znalazł się w mojej łazience jest Avon Solutions, Liquid bra czyli Żel do pielęgnacji biustu.




Ten innowacyjny produkt sprawia, że skóra biustu wydaje się jędrniejsza i bardziej napięta. Formuła z ekstraktami z granatu i kopru włoskiego pomaga stymulować produkcję kolagenu i elastyny.Po zastosowaniu skóra biustu sprawia wrażenie jędrniejszej i bardziej napiętej. Po 1 tygodniu biust wygląda na wymodelowany, a skora jest bardziej sprężysta.

Zainteresowanym przybliżę skład na życzenie, jednak napomknę, że zaraz po wodzie mamy alkohol denaturowy. Może mieć on duży wpływ na to, co czujemy po otworzeniu tubki i aplikacji żelu. Wrażenia są niemal identyczne jak podczas stosowania mgiełki- uderza nas alkoholowa woń, która odparowuje na skórze- jednak w przypadku żelu nie pozostaje na niej lekki film a charakterystyczny lepki klej, który wchłania się dosyć długo. Nie mogę wypowiedzieć się na temat ujędrnienia i napięcia skóry, gdyż nie jestem w stanie znieść ciągłego przyklejania się bielizny czy piżamy do ciała.

150ml produktu w cenie promocyjnej można upolować za 14zł.

Opakowanie jest miłe dla oka, wygodne w użyciu. Więcej pozytywów brak.



Zastanawiam się co zrobić z moimi miracidiami :)
Nie znalazłam dla nich innego zastosowania...


Może macie jakiś pomysł?

Czy w Waszej łazience mieszkają  jakieś dziwadełka?

Ściskam,

Wera

niedziela, 19 stycznia 2014

AA Eco Krem łagodzący z rokitnikem



Hej,



Rokitnik od wieków używany jest jako składnik preparatów nawilżających. Oleje z rokitnika zawierają wysokie stężenie kwasu palmitynowego, który jest odpowiedzialny za szybszą regenerację naskórka i ziarninowanie ran.

Wyciągi z rokitnika stosowane są w kosmetyce do pielęgnacji skóry uszkodzonej przez promienie słoneczne (łagodzi tany zapalne). Wchodzą w skład środków kosmetycznych używanych do pielęgnacji skóry zniszczonej, przesuszonej i łuszczącej się. Ze względu na dużą zawartość witaminy C flawonów i flawonoidów w owocach, rokitnik jest cennym składnikiem preparatów likwidujących przebarwienia skóry, wykorzystywany jest do produkcji preparatów, do opalania się jako naturalny bloker promieni UVA i UVB 
(z dbamozdrowie.pl)


Właściwości tej rośliny bardzo mnie zaintrygowały, więc z miłą chęcią sprawiłam sobie 
 Krem łagodzący Oceanic z serii AA Eco.




Chroni on przed niekorzystnym oddziaływaniem środowiska, poprawiając mikrocyrkulację redukuje zaczerwienienia oraz łagodzi podrażnienia skóry. 

Olej z nasion passiflory, będący źródłem kwasu linolowego, stymuluje odbudowę skóry przywracając jej jędrność i elastyczność.

Masło shea odżywia, długotrwale nawilża, intensywnie regeneruje skórę oraz tworzy na niej delikatny film ochronny.

Skład: Aqua, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Parfum, Dicaprylyl Carbonate, Cetyl Alcohol, Glycerin, Myristyl Myristate, Octyldodecanol, Glyceryl Stearate, Glyceryl Stearate Citrate, Passiflora Incarnata Seed Oil, Hippophae Rhamnoides Oil, Cucurbita Pepo Seed Extract, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Citric Acid, Glyceryl Caprylate. (wizaz.pl)

Za 50ml zapłacimy okolo 35zl. Produkt otrzymujemy w szklanym słoiczku.



Krem ma przyjemną konsystencję, jest lekki, dla mnie praktycznie bezzapachowy, choć niektóre recenzentki określiły go jako mdły. 

Zbiera pozytywne recenzje- Dziewczyny opisują, iż dobrze poradził sobie z suchymi skórkami, wygładza i nawilża. Idealnie współgra z podkładem- nie roluje się i nie lepi.

I tutaj muszę zgłosić stanowczy sprzeciw. Po nałożeniu kremu moja twarz reaguje ściągnięciem- zwłaszcza na szczytach policzków 
(czy istnieje takie anatomiczne określenie?:) 
 Nie wyobrażam sobie nie nałożyć na niego bardziej treściwego kremu, 
by czuć komfort i ukojenie.
Może sprawdziłby się w mniej wymagających porach roku?


Nie kupię ponownie.
Szkoda, liczyłam na przyjemny eko-krem, który uspokoi moją skórę w czasie intensywnych zmian temperatur i wilgotności powietrza.

Czy miałyście z nim do czynienia?