Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ben nye. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ben nye. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 marca 2014

Ben Nye Brush Cleaner

Witajcie,

kiedy pogoda nie rozpieszcza i nawet pies nie ma ochoty na dłuższy spacer, znajduję sobie zajęcie, na które brakuje mi czasu w dzień powszedni. 
Tym razem poświęciłam chwilę mojej kolekcji pędzli- jest ona dosyć spora, choć mam również swoich ulubieńców, po których sięgam codziennie.

Istnieję wiele przydatnych filmów na youtube jak prawidłowo czyścić i prać swoje pędzle. Czasami ślęczę nad zlewem i uparcie myję i płuczę je w mydle aleppo (do mojej twarzy się nie nadaje), ale mam wrażenie, że efekt nie zawsze jest zadowalający. 
Produktem , który znacznie ułatwia mi życie jest Brush Cleaner Ben Nye


Ben Nye Brush Cleaner skutecznie usuwa pozostałości kosmetyków z pędzli. Pozbywa się także olejowych formuł, co dla mnie jest wybawieniem. Zawiera alkohol, co sprawia, że jednocześnie dezynfekuje włosie pędzli. Posiadam opakowanie z pompką, co bardzo ułatwia aplikację i czyszczenie moich pędzli.
Zapach preparatu jest niedrażniący, nie uderza w nas alkoholowy aromat.

Pędzel należy zanurzyć i zawirować w płynie umieszczonym w małym naczynku- ja wykorzystuje wieczko od kremu- i osuszyć chusteczką. Nie należy moczyć pędzli w płynie.

Nie znalazłam minusów- może jedynie jego dostępność na terenie naszego kraju.
Produkt jest wydajny.

Mamy do dyspozycji 3 pojemności Brush Cleanera- 59ml (atomizer), 236ml (pompka lub atomizer), 473ml (opakowanie uzupełniające). 
Opakowanie płynu 236ml kosztuje 123zł.

Czym traktujecie swoje pędzle do makijażu?

Pozdrawiam,

Weronika



poniedziałek, 22 lipca 2013

Lip colour palette Ben Nye

Dzisiaj porą wieczorną...

Moja Mama nigdy nie używała pomadek "z kolorem", więc widok pomalowanych ust u kobiet zawsze wzbudzał we mnie zainteresowanie. Właściwie upłynęło około 25 lat kiedy po raz pierwszy skusiłam się na kolorową pomadkę ! Nie liczę studniówki, oczywiście :) Zauważyłam,że wybieram kolory bardzo delikatne i niemal niewidoczne, choć podziwiam na koleżankach soczyste czerwienie czy inne wyraziste odcienie.
Ostatnio przypomniałam sobie o paletce błyszczyko-pomadek Ben Nye, które dostałam w prezencie kilka miesięcy temu.

Oprócz sześciu wkładów (można je wyjmować i układać w dowolnej kolejności) w opakowaniu znajduje się całkiem sprawny i przyjemny pędzelek do nakładania. Przyznam, że konsystencja i lekkość pomadek idealnie sprawdza się przy obecnej pogodzie- nie czuję lepkości ust ani wysuszenia po nałożeniu. Co do trwałości nie liczyłabym,że błyszczyk utrzyma się przez sto pocałunków, ale zawsze można spróbować :)
Przyjemny produkt- mam nadzieje, że będzie mi długo służył.

Pozdrawiam :)
Weronika

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Róże Ben Nye na świąteczne powitanie

Witaj Czytelniku,

mam nadzieję, ze spędzimy razem miłe chwile.


W końcu i na mnie przyszła pora by podzielić się przemyśleniami, komentarzami i opiniami na temat urodowych nowinek, produktów i... wszystkiego co mnie otacza.

Zapraszam ,

Weronika


Na początek chciałabym napisać kilka słów o paletach róży, których obecnie używam.
Posiadam 8-kolorową paletę Ben Nye Fasion Rouge Palette. Ma ona wymienne wkłady, poręczne czarne opakowanie zamykane na magnes. Jeśli chodzi o same wkłady - są one spore- średnicy nieco większej niż moneta pięciozłotowa.
Róże są fantastycznie napigmentowane i długo utrzymują się na skórze. Nie mają tendencji do tworzenia plam, można je swobodnie rozetrzeć. Spokojnie- bez efektu rosyjskiej matrioszki :)
Różnorodność odcieni- od nektarynkowego do wiktoriańskiego różu sprawia, że można za każdym razem uzyskać inny efekt na twarzy.


Kolejną paletą, którą posiadam jest paleta róży w kremie- Creme Blush Wheel Ben Nye. Zawiera ona 6 kolorów w poręcznym plastikowym opakowaniu. Ratuje mnie podczas wyjazdów, gdy liczy się rozmiar i ciężar bagażu:) Niewielka ilość produktu wystarczy, aby nadać rumieńców i świeżości.


Jakie są Wasze ulubione róże?