"Wybawienia od Dobra!
Równie biały jak śnieg
jest kwiat jaśminu.
Moja religia jest Czarna’’
Serge Lutens
Intrygujące, prawda? Wiedziona ciekawością trafiłam do perfumerii, by przekonać się o wyjątkowości kompozycji La religieuse. Kiedy się pojawiła, mnogość opinii i ich skrajność zafascynowała mnie na tyle, że uznałam za konieczność poznać ją na własnej skórze.
Wodę perfumowaną La religieuse wypełnia jaśmin, kadzidło, cywet i piżmo.
I właśnie jaśmin obecny jest od pierwszej chwili. Towarzyszy mu białe piżmo, które nadaje mu ciepło i pewną ...cielesność? Puentą zapachu jest słodko-gorzkie kadzidło.
Jest kontrowersyjny. Tajemniczy i nieprzewidywalny.
Pierwsze spotkanie nie należało do udanych, wypsikany blotter ugrzązł na dnie torebki zupełnie zapomniany.
Po pewnym czasie kolejny raz odwiedziłam perfumerię i zupełnie przypadkiem musnęłam nim nadgarstek. Zapach rozwinął się w tak zajmujący sposób, że oczekiwałam tylko na to, co wydarzy się później. Przyległ do skóry i trwał...
Musiał być mój.
Woda perfumowana Serge Lutens La religieuse nie towarzyszy mi codziennie. Ma w sobie coś dostojnego i mrocznego. Skupia na sobie całą uwagę. Wymaga odpowiedniego nastroju i oprawy.
Czy miałaś okazję poznać tę kompozycję?
ps. Po głowie chodzi mi Daim Blond od czasu wizyty w Mon Credo :)


