Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 września 2014

Face Smoothie Mehron

Hej,

Kiedy nastał czas zainteresowania cudownymi gąbkami do podkładu , zapragnęłam mieć je także i ja. 
Zaglądałam do Was i czytałam o Beauty Blenderze, jajku z Real Techniques i innych
Przez kilka miesięcy wiele Beauty Blenderów czy jajek RT straciło już życie, popękało i trafiło do kosza.

Mój Face Smoothie jest nadal ze mną.





 Oto mój niepozorny pomocnik - Face Smoothie Sponge z Mehron.
 Powstał dawno, już w 2011 roku, aby ułatwić aplikację płynnych lub kremowych podkładów.



 Gąbka Face Smoothie sprawia,że nakładanie produktów staje się przyjemnością.
 Z łatwością dociera do trudno dostępnych miejsc, dzięki swojemu wyprofilowaniu i kształtowi pozwala dopasować się do twarzy i równomiernie rozprowadzić podkład.



Face Smoothie pozbawiony jest lateksu, bezzapachowy i niezwykle delikatny. 
Nie nasiąka podkładem w znacznym stopniu, nie wypija go chciwie a czyści się łatwo i wdzięcznie :)
U mnie cały czas mieszka w swoim fabrycznym mieszkanku.




Mojej gąbki nie używam codziennie, ale sięgam po nią często. Nie zauważyłam zużycia czy odkształcenia, a mam ją od zimy. 

Nie mogę niestety wypowiedzieć się jak wypada na tle podobnych produktów, gdyż nie miałam okazji ich przetestować. Na youtube oraz blogach zagranicznych spotkałam się z recenzjami porównawczymi, Face Smoothie z Mehron wypada nienajgorzej !

Czy miałyście okazję używać gąbek do podkładów?
Jakie są Wasze ulubione akcesoria do nakładania płynnych/kremowych produktów?


Pozdrawiam,

Weronika

poniedziałek, 17 marca 2014

Korres Wild Rose Compact Powder

Hej,

Ostatnio pędziłam tu i tam i nie bardzo miałam czas na poprawki makijażu. Potrzebowałam czegoś wielofunkcyjnego- takiego super niezawodnego pomocnika, który pomoże rozwiązać kobiece problemy ;)
Natknęłam się na Rozświetlający puder w kompakcie Korres.


Puder Korres jest wzbogacony o kompleksy roślinne, zawiera ekstrakt z dzikiej róży, która stanowi naturalne źródło witaminy C. Antyoksydanty przeciwdziałają szkodliwemu działaniu wolnych rodników.


Puder wygładza i rozświetla skórę. Wykończenie makijażu jest lekkie i delikatne.
Produkt przeznaczony jest dla posiadaczek skóry suchej i normalnej.
Dostępny jest w 8 odcieniach (w Sephorze znajdziemy 5 odcieni).
W opakowaniu znajduje się 10g produktu. 
W środku znajdziemy lusterko i aplikator do pudru.



Jakie są moje wrażenia? 

Produkt jest rzeczywiście lekki i delikatny. Zawiera niewielkie, drobnozmielone drobinki, które subtelnie rozświetlają cerę. Konsystencja pudru przypomina mi raczej produkt prasowany, moje wcześniejsze kompakty były bardziej kremowe. Utrzymuje się przez cały dzień, nie wymaga dodatkowego matowienia- mam wręcz wrażenie, że może wrażliwe, suche cery lekko wysuszać. Brak mu zapachu- co dla mnie jest atutem.

Dużym minusem dla oka jest na pewno...okropne opakowanie. 
Wielkie, kanciaste i... tak oczywiście plastikowe. 
Aspekt estetyczny pozostaje zatem daleeko w tyle ;)

Mój kompakt na tę porę roku jest dla mnie zdecydowanie zbyt ciemny- tak kończy się dobór odcienia w sztucznym oświetleniu. Mój kolejny wybór skończyłby się o dwa tony wcześniej ;)

Puder Korres Wild Rose kosztuje około 150zł.

Czy używacie pudrów w kompakcie?
Jakim kompaktom jesteście wierne?

czwartek, 6 marca 2014

LipStix Utrwalacz do szminek

Hej,

Czy zdarzyło się Wam pokochać szminkę od pierwszego wejrzenia i nie zastać jej na ustach podczas drugiej wizyty przed lustrem? Przydarzyło mi się to kilka razy, niezależnie od półki cenowej z jakiej pochodziła pomadka.
Aby przedłużyć pozostawanie szminki na swoim miejscu, zaopatrzyłam się w LipStix - Lipstick Sealer.



LipStix to profesjonalny utrwalacz szminek. Pozwala on na utrzymanie blasku i trwałości szminki przez wiele godzin. 



Preparat otrzymujemy w buteleczce z pędzelkiem przypominającej lakier do paznokci. LipStix nanosimy na szminkę i pozwalamy preparatowi zadziałać w ciągu kilkudziecięciu sekund. Voila !

Utrwalacza używam na większe wyjścia. Myślę, że stosowany codziennie mógłby wysuszać usta. Nie ze wszystkimi produktami się lubi. Nie toleruje pomadek Celii z serii Nude - warzy się z nimi na ustach( szkoda- są one baaardzo nietrwałe, a kolorki mają cudne).

Jestem w tego produktu zadowolona. Myślę, że starczy mi na bardzo długo, bo ilość preparatu, którą nanoszę jest niewielka.
Jest bezzapachowy, lekki, o konsystencji...wody :)
Za 15ml zapłacimy około 35zł.

Jak z trwalością Waszych pomadek?
Czy miałyście okazję używać lakierów utrwalających do ust?

niedziela, 1 grudnia 2013

Elisabeth Arden Violet Bloom Eye Shadow Trio

Hej,

ostatnio bardzo polubiłam się z ciekawą trójką cieni. Jest to limitowana kolekcja wiosenna, ale ja odnajduję się w tej kolorystyce nawet późną jesienią. 
Violet Bloom Eye Shadow Trio Elisabeth Arden to zestawienie cienia matowego (ciemny fiolet) , metalicznego ("brudny" fiolet?) i połyskującego (srebrzysty róż).




Opakowanie bardzo przypadło mi do gustu- jest dosyć lekkie, ale solidne. 
Mieści się w dłoni. No i jakoś tak optymistycznie nastraja ;-)


Lusterko umożliwia kontrolowanie naszego wyglądu bez konieczności noszenia dodatkowego gadżetu w torebce :)



Cienie są dobrze napigmentowane. Nakładając je mam wrażenie,że mają nieco kremową konsystencję - łatwo rozprowadzają się po powiece, nie osypują się. 


Cienie utrzymują się na powiekach w stanie nienaruszonym przez kilka godzin- po tym czasie zaczynają zbierać się w załamaniu powieki. Lubię stosować bazy do cieni, więc makijaż oczu może przetrzymać w ten sposób cały dzień :)
Trio warte przetestowania :)

ps. Produkt limitowany, ale widziałam, że za granicą jeszcze dostępny :)

Za 5g produktu zapłacimy około 100 zł.

Jakie są Wasze ulubione kolory cieni do powiek?

Pozdrawiam,

Weronika

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Róże Ben Nye na świąteczne powitanie

Witaj Czytelniku,

mam nadzieję, ze spędzimy razem miłe chwile.


W końcu i na mnie przyszła pora by podzielić się przemyśleniami, komentarzami i opiniami na temat urodowych nowinek, produktów i... wszystkiego co mnie otacza.

Zapraszam ,

Weronika


Na początek chciałabym napisać kilka słów o paletach róży, których obecnie używam.
Posiadam 8-kolorową paletę Ben Nye Fasion Rouge Palette. Ma ona wymienne wkłady, poręczne czarne opakowanie zamykane na magnes. Jeśli chodzi o same wkłady - są one spore- średnicy nieco większej niż moneta pięciozłotowa.
Róże są fantastycznie napigmentowane i długo utrzymują się na skórze. Nie mają tendencji do tworzenia plam, można je swobodnie rozetrzeć. Spokojnie- bez efektu rosyjskiej matrioszki :)
Różnorodność odcieni- od nektarynkowego do wiktoriańskiego różu sprawia, że można za każdym razem uzyskać inny efekt na twarzy.


Kolejną paletą, którą posiadam jest paleta róży w kremie- Creme Blush Wheel Ben Nye. Zawiera ona 6 kolorów w poręcznym plastikowym opakowaniu. Ratuje mnie podczas wyjazdów, gdy liczy się rozmiar i ciężar bagażu:) Niewielka ilość produktu wystarczy, aby nadać rumieńców i świeżości.


Jakie są Wasze ulubione róże?