Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o mnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o mnie. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 stycznia 2015

Jaki to był rok ? 2014 w pytaniach i odpowiedziach




Otagowała mnie Leśne Runo, za co z góry dziękuję. Powiem Wam w sekrecie, że trafiłam na jej blog zupełnie przypadkiem, jakiś czas temu. Moją uwagę przykuł nagłówek- Uwaga, nudny blog. Zaczęłam nieśmiało przeglądać. W jedno przedpołudnie przeczytałam wszystkie wpisy, większość z uśmiechem na twarzy. Uwielbiam tą lekkość słowa!

                                                       www.pojezierze-drawskie.pl

Monika pyta

1.Dominujące uczucie na 2015 rok?

Niepewność i pewna doza lenistwa. Chciałabym , by wszystko co założyłam, udało się wykonać.

 2.Co zrobiłaś po raz pierwszy w poprzednim roku?

Wzięłam się w garść. Uwolniłam się z pewnej toksycznej relacji. Za wcześnie by oceniać czy odniosłam pełne zwycięstwo.

 3.Co zrobiłaś ponownie po dłuższej przerwie?

Wróciłam do Time For Wax, do którego  dawniej chodziłam regularnie :)

4.Czego nie zrobiłaś?

Nie nauczyłam się jeździć na rowerze. Obiecuję to sobie od 25 lat. 

 5.Słowo roku:

Oczywiście !

6.Przytyłaś czy schudłaś?

Moje plany związane z utratą zbędnych kilogramów niestety nie powiodły się,nie wiedzieć czemu ?

 7.Ekscesy alkoholowe?

Nigdy.Wypicie toastu wywołuje we mnie szybszy oddech.Za to czekoladki z likierem, chętnie, daj dwie !

 8.Włosy dłuższe czy krótsze?

A są jeszcze?

9.Wydatki większe czy mniejsze?

Porównywalne. Choć mogłabym zacząć oszczędzać. Zdecydowanie częściej karmić świnkę- skarbonkę, bo wygląda na bladą i anemiczną.

10.Wizyty w szpitalu?

Były- i to już 1 stycznia 2014 roku !

 11.Miłość:

Oby trwała.

 12.Osoba, do której dzwoniłaś najczęściej?

Matka- któż potrafi tak ukoić i wnerwić zarazem ?

 13.Z kim spędziłaś najpiękniejsze chwile?

Lubię być sama albo w towarzystwie niemówiącym. Jestem typem człowieka, który najlepiej organizuje sobie przestrzeń w pojedynkę. Myślałam,że mój mąż jest identyczny, ale byliśmy na weselu i mocno mnie zaskoczył, bo wypowiedział do znajomego więcej słów w minutę niż do mnie w ciągu 3 dni. To ci niespodzianka.

 14.Z kim spędziłaś najwięcej czasu?

Z czworonogami, bo ptakami się nie zajmuję.

 15.Piosenka roku:

Od lat ta sama, znana nuta po nucie One U2.

 16.Książka roku:

Henning Mankell , Powrót nauczyciela tańca.

 17.Serial roku:

Ojciec Mateusz. No dobra- Przyjaciele.

18.Stwierdzenie roku:

Czas się obudzić.

19.Trzy rzeczy, z których mogłabyś zrezygnować?

Dłubanie w nosie, nocne odwiedzanie lodówki, strzepywanie z siebie okruchów kiedy siedzę na sofie.

20.Najpiękniejsze wydarzenie:

Wierzę, że ciągle przede mną.

21.Ulubione miejsce w sieci:

Pytanie tendencyjne. Wiadomo,że mój blog.

22. 2014 jednym słowem:

Już minął???


Kochane, taguję każdego kto przeczyta :) Nie wykręcać się.

Miłego popołudnia,

Weronika



wtorek, 6 stycznia 2015

Liebster Blog Award

Kochane,

Nie zrobiłam Podsumowania Roku, bo mam wrażenie, że nieustannie musiałabym go edytować. Dodawać kosmetyki, odkrycia, o których zapomniałam wspomnieć.
Na szczęście z pamięci nie ulatniają się miłe chwile i osoby, które miałam okazję poznać!

W zeszłym roku bardzo zasmucił mnie fakt, że nasza przeurocza Pati nie otrzymała swojej wymiankowej paczki i postanowiłam wziąć sprawę w swoje ręce. Właśnie wtedy poznałam przemiłą Anulę. Los sprawił, że szybko spotkałyśmy się poza blogiem ( i jak Boga kocham, byłam przekonana, że przyszła ze swoją siostrą!) i ujęła mnie swoim ciepłem i otwartością. Co prawda ciągle nie mogę wpaść do niej, by podszkolić się z eko-cudaków, ale cały rok 2015 przed nami !

Anula nominowała mnie do Liebster Blog Award. Dziękuję Ci Kochana!


Nominację do Liebster Blog Award otrzymujemy od innego blogera za "dobrze wykonaną robotę". Po odebraniu nagrody, odpowiadamy na 11 pytań otrzymanych od osoby, która nas nominowała. Następnie typujemy 11 osób, którym zadajemy 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.



Anula zadała mi pytania:

1. Miałaś obawy zakładając bloga?

Moje miejsce w sieci stworzyłam by móc swobodnie porozmawiać o rzeczach/sprawach , które mnie interesują, a codzienny rozmówca nie ma o nich pojęcia albo nie ma czasu. Założyłam bloga z ogromną przyjemnością i chociaż wiele jego aspektów wymaga udoskonalenia, lubię to miejsce. Nie miałam obaw czy będę miała odbiorców, bo przecież wielu wybitnych twórców pisało kiedyś do szuflady, prawda? ;-)

2. Co Ci sprawia największą przyjemność w blogowaniu?

Poznawanie nowych ludzi, ich opinii i spojrzenia na świat. Kontakt z drugim człowiekiem zawsze wnosi coś do mojego życia (nie zawsze pozytywnego, ale jednak !)

3. Czy wyczekiwałaś pierwszych komentarzy i obserwatorów?

To szalenie miłe widzieć, że Twój wpis został przeczytany i zostaje po nim ślad. Nie zabiegam jednak o popularność, bo nie jest mi potrzebna. Obserwatorów mam mało, ale za to konkretnych!


4. Czy Twoi znajomi i bliscy wiedzą, że prowadzisz bloga?

Blog jest moim miejscem w sieci, być może nie roztrząsam tutaj prywatnych spraw, ale lubię mieć swoją przestrzeń, z której nie muszę tłumaczyć się przed wszystkimi.

5.Czy masz jakiś przysmak, który wywraca Twoją dietę do góry nogami i któremu nie możesz się oprzeć?

Anulka, łatwiej wymienić to, czego nie zjem z radością :-) Jestem ogromnym łasuchem. Najbardziej smakują mi ciasta i słodycze przygotowane przez kogoś, z dedykacją !

6. Lubisz gotować? Jeśli tak to jakie jest Twoje popisowe danie?

Na studiach, kiedy poznałam mojego męża, każdą wolną chwilę spędzałam w kuchni i tworzyłam nawet piętrowe torty ! Trochę się to zmieniło niestety( mąż czuje się oszukany), ale lubię czasami posiedzieć nad pomidorówką :-)

7. Kawa, herbata czy wino?

Herbata! Nie nauczyłam się pić kawy ani wina. Z mojej szafki kuchennej wypadają herbaty, często jestem nimi obdarowywana, co bardzo mnie cieszy. Trochę jestem ignorantką w kwestii zaparzania zielonej, ale dojrzeję i się poprawię.

8. Co uważasz za swoją największą zaletę?

Organizuję się w minutę, gdy trzeba. Potrafię się wyłączyć i działać jak automat, bez użalania się nad sobą.

9. Jaka jest Twoja największa wada? Pytanie tylko dla chętnych i odważnych :)

Stawianie poprzeczki bardzo wysoko- również innym.

10. Z czego jesteś najbardziej dumna?

Napawają mnie dumą poranki, gdy otwieram oczy i widzę swoją Rodzinę. To mój największy sukces.

11. Co najbardziej lubisz robić, gdy nikt Cię nie widzi?

Kręcę się wokół własnej osi z zamkniętymi oczami, dopóki w coś nie uderzę.


Kto doczytał do końca, temu dziękuję. Będę musiała jedynie trochę zmodyfikować regulamin, gdyż jak wspomniałam wcześniej zapewne istnieje niewiele blogów z mniejszą liczbą obserwatorów niż moja, więc będę nominowała również te o ich większej liczbie :)

Jestem ciekawa jak na moje pytania odpowiedzą:





1. Co zabrałabyś na bezludną wyspę?
2. Jaka jest Twoja pierwsza myśl po przebudzeniu?
3. Jakie jest Twoje marzenie?
4. Co lub kto Cię inspiruje?
5. Co sprawia, że jesteś szczęśliwa?
6. Co Cię rozczarowuje?
7. Jaki zapach wprowadza Cię w dobry nastrój?
8. Jakie są Twoje sekrety urodowe?
9. Co postanowiłaś osiągnąć w tym roku?
10. Czy gdybyś mogła cofnąć czas, to co byś zmieniła?
11. Jak widzisz siebie za 20 lat?

Będzie mi bardzo miło poznać Was jeszcze lepiej.

Ściskam,

Weronika

sobota, 7 września 2013

7 faktów o mnie :)

Kolej na mnie :)

1. Uwielbiam żelki i marcepany - mogłabym je jeść w nieskończoność. 
Marcepany kojarzą mi się z okresem świątecznym- bardzo przyjemnym czasem w ciągu roku :)
Znajomi często obdarowują mnie żelkami w przeróżnych kształtach- najbardziej ucieszyłam się z takich, które przypominały zęby :)

2. Regularnie gram w lotto i ciągle wierzę, że szczęście się do mnie uśmiechnie.
Do tej pory wygrałam 50 000 zł (czyli 5zł) rozwiązując krzyżówkę, gdy miałam 7 lat :)
Nagrodę należało odebrać osobiście w redakcji gazety. Byłam bardzo podekscytowana, ponieważ musiałam samodzielnie pokwitować odbiór nagrody- podpisałam się imieniem, bo na nazwisko nie starczyło rubryki :)
Poleciałam potem z mamą do sklepu z zabawkami i sprawiłam sobie piórnik :)

3. Na czwartym roku studiów koleżanka złamała mi nos podczas meczu koszykówki. Zupełnie tego nie zauważyłam- dopiero następnego dnia rano zobaczyłam, że lekko przesunał się w prawo :) 
Pojechałam do szpitala, gdzie przyjął mnie bardzo śmieszny laryngolog. 
Musiał nastawić mój nos z powrotem- nie wiem dlaczego, ale nie zgodziłam się na znieczulenie. 
Reszty nie będę przybliżać :) 
Po kilku dniach koledzy z grupy zaczęli usilnie wmawiać mi, że mój nos jest krzywy. Spanikowałam i wydrukowałam kilkanaście zdjęć profilowych twarzy i umówiłam się do laryngologa, o którym wspomniałam wcześniej. Po obejrzeniu zdjęć chrząknął i powiedział, że nie chciałby bym poczuła się urażona, ale dopiero teraz mój nos jest prosty :) Rzeczywiście tak jest :)) 

4. Nie zasnę w koszuli nocnej ani w piżamie na ramiączkach !
 Muszę mieć przykryte ramiona. 

5. Zdarzyło mi się kupić dwa identyczne swetry - po powrocie do domu przypomniałam sobie, że tydzień wcześniej sprezentowałam sobie taki sam :) Totalny freak ;)

6. Mam dwie lewe ręce jeśli chodzi o prace manualne- zawsze miałam problem z zajęciami typu ZPT. 
W liceum miałam przedmiot, na którym rysowaliśmy przekroje śrub okrętowych-  oddawałam prace ostatnia, bo poprawiałam je milion razy :)

7. Zawsze chodzę w kapciach. Nie postawię gołej stopy na podłodze :) 
Ustawiam paputki równiutko pod wanną, by nie musieć dreptać po kafelkach. 
Swoją drogą do określonej pary kapci się nie przyzwyczajam, gdyż są to drogocenne łupy moich psów i często znajduję je już "po obróbce" :)


Miłego wieczoru :)

ps. chętnie poznam Was bliżej :)


piątek, 9 sierpnia 2013

Kosmetyczne wspomnienia

Wczoraj w czasie podróży do pracy (nieklimatyzowanym tramwajem:)) zebrało mi się na wspomnienia. 
Kosmetyczne wspomnienia :)

Moja Ciocia "od zawsze" prowadziła drogerię, do której lubiłam przychodzić by pomagać układać towar, pakować klientkom zakupy. Często udawało się otrzymać próbki od przedstawicieli handlowych, testować nowe produkty. Najbardziej jednak lubiłam... gdy przez nieuwagę Ciocia strąciła buteleczkę, upuściła cienie do powiek czy ułamała pomadkę - zostawiała je dla mnie a ja w domu mogłam rozkoszować się nową zdobyczą. Często Ciocia przynosiła produkty ze sklepu do testowania, co skutkowało niejdokrotnie tym,że wujek umył włosy płynem do płukania czy zamiast pasty do zębów użył Dermacolu z tubki :)
Pamiętam Ciocię w różnych odsłonach jeśli chodzi o kolory włosów. Strasznie podobało mi się to, że co jakiś czas zmienia się nie do poznania. Lubiłam ten rytuał wieczorny, gdy zjawiała się u nas w domu i mama nakładała jej farbę ... szczoteczką do włosów.Kiedy miałam 13 lat postanowiłam poszaleć z kolorem za pomocą tzw. szamponetki na 8 myć. Wybrałam najbardziej ognistą czerwień i nałożyłam ją w domu. Nie dość, że włosy wyszły rude ...to jeszcze trzymały kolor dopóty ich nie ściełam :)
Obserwując starsze koleżanki zapragnęłam kiedyś pasemek w kolorze popielatego blondu. Kupiłam rozjaśniacz i uprosiłam mamę, by pomogła mi zrealizować plan. Włosy... wyszły zielone i musiałyśmy  polecieć po farbę, by wrócić do naturalnego koloru.
Pamiętam swoją pierwszą maskarę- Margaret Astor, Swing and Volume- kupiłam ją gdy miałam 15lat i byłam bardzo podekscytowana :) dobrze nam było razem :)

http://www.modio.pl/p9746-astor-swing-volume-czarny-800-black-tusz-podkrecajacy.aspx


Pod koniec podstawówki miałam "chłopaka",którego mama używała przepięknej wody toaletowej- Lancome OUI. Bardzo spodobał mi się ten zapach- do tej pory jest moim numerem jeden, choć już dawno został wycofany z produkcji. Na szczęście zaopatrzyłam się w 5 butelek po 75ml i używam tego zapachu na wyjątkowe okazje :)
www.ceneo.pl

W liceum przeszłam Avono-manię :) Zamawiałam produkty od koleżanki z równoległej klasy. Z każdego katalogu wybierałam co najmniej 3 kosmetyki. Ubóstwiałam kulki brązujące (popsuły się- teraz są pomarańczowe !) i balsam rumiankowy.
wizaz.pl

Wybierałam się na imprezę w stylu hip-hop. Miałam w planie założyć bluzkę wiązaną na plecach (ale byłam odważna!), więc wymyśliłam, że muszę użyć samoopalacza by uzyskać efekt delikatnej opalenizny. Nałożyłam z pomocą koleżanki ów preparat. Po 3 godzinach zamarłam spoglądając w lustro. Wyglądałam jak łaciata krówka :) Wskoczyłam do wanny, szorowałam się gąbkami, peelingami, moczyłam się w soku z cytryny...i na impreze poszłam w bluzie z kapturem :)
Co więcej, przez tydzień na wf-ie ćwiczyłam w dresie, gdyż samoopalacz schodził bardzo nierównomiernie.

Do dziś nie przepadam za waniliowymi, kokosowymi, migdałowymi, mlecznymi zapachami kosmetyków. Dlaczego? Dlatego, że przed studniówką chciałam dodać sobie koloru i wybrałam się do solarium. Namówiona przez obsługującą Panią nałożyłam
turbo-przyspieszacz opalania o słodkim zapachu. W kabinie wytrzymałam 3 minuty i zrezygnowałam. Wróciłam do domu i... natychmiast popędziłam do wanny- moja skóra nie była zadowolona ze sztucznych promieni- całą noc siedziałam w zimnej wodzie, aby ukoić pieczenie. Od tamtej chwili każdy słodki zapach przywołuje okropne wspomienia tamtego zdarzenia.

Jakie są Wasze wspomnienia i początki przygody z kosmetykami?
pozdrawiam,

Weronika