niedziela, 16 marca 2014

Ben Nye Brush Cleaner

Witajcie,

kiedy pogoda nie rozpieszcza i nawet pies nie ma ochoty na dłuższy spacer, znajduję sobie zajęcie, na które brakuje mi czasu w dzień powszedni. 
Tym razem poświęciłam chwilę mojej kolekcji pędzli- jest ona dosyć spora, choć mam również swoich ulubieńców, po których sięgam codziennie.

Istnieję wiele przydatnych filmów na youtube jak prawidłowo czyścić i prać swoje pędzle. Czasami ślęczę nad zlewem i uparcie myję i płuczę je w mydle aleppo (do mojej twarzy się nie nadaje), ale mam wrażenie, że efekt nie zawsze jest zadowalający. 
Produktem , który znacznie ułatwia mi życie jest Brush Cleaner Ben Nye


Ben Nye Brush Cleaner skutecznie usuwa pozostałości kosmetyków z pędzli. Pozbywa się także olejowych formuł, co dla mnie jest wybawieniem. Zawiera alkohol, co sprawia, że jednocześnie dezynfekuje włosie pędzli. Posiadam opakowanie z pompką, co bardzo ułatwia aplikację i czyszczenie moich pędzli.
Zapach preparatu jest niedrażniący, nie uderza w nas alkoholowy aromat.

Pędzel należy zanurzyć i zawirować w płynie umieszczonym w małym naczynku- ja wykorzystuje wieczko od kremu- i osuszyć chusteczką. Nie należy moczyć pędzli w płynie.

Nie znalazłam minusów- może jedynie jego dostępność na terenie naszego kraju.
Produkt jest wydajny.

Mamy do dyspozycji 3 pojemności Brush Cleanera- 59ml (atomizer), 236ml (pompka lub atomizer), 473ml (opakowanie uzupełniające). 
Opakowanie płynu 236ml kosztuje 123zł.

Czym traktujecie swoje pędzle do makijażu?

Pozdrawiam,

Weronika



sobota, 15 marca 2014

Malu Wilz Łagodny dezodorant w kremie

Cześć,

czy pamiętacie może antyperspiranty Secret w kremie? Używałam ich w liceum i wspominam całkiem dobrze. Teraz nie mogę znaleźć swojego ulubieńca-może  moje potrzeby i wymagania się zmieniły?

Poszukuję dezodorantu idealnego- spełniającego swoją funkcję, delikatnego dla skóry, niebrudzącego ubrań, kompaktowego i przyjemnego dla nosa :)
Zdecydowałam się na zakup Malu Wilz,Gentle Cream Deodorant/ Łagodnego dezodorantu w kremie.


Dezodorant Malu Wilz jest delikatnie perfumowany. Ma zapach egzotycznego kwiata lotosu, który pobudza wszystkie zmysły. Jego lekka formuła pozostawia skórę zadbaną i skutecznie przeciwdziała poceniu. 
Nie zawiera soli aluminium i parabenów. 
Opakowanie jest poręczne, lekkie i zmieści się z powodzeniem nawet w małej torebce czy kosmetyczce podróżnej- bardzo mi się to uśmiecha, gdyż często walczę z brakiem miejsca, gdy się pakuję ;))

Oj Malu, Malu...niestety nie mogę go polecić. Fajnie nawilża, jest przyjemnie kremowy i szybko się wchłania, nie brudzi ubrań, jednak zbyt słabo odświeża... Bez tego ani rusz, więc to nasze pierwsze i ostatnie spotkanie.

Opakowanie 100ml/69zł.

Jaki jest Wasz ulubieniec w tej kategorii?

czwartek, 6 marca 2014

LipStix Utrwalacz do szminek

Hej,

Czy zdarzyło się Wam pokochać szminkę od pierwszego wejrzenia i nie zastać jej na ustach podczas drugiej wizyty przed lustrem? Przydarzyło mi się to kilka razy, niezależnie od półki cenowej z jakiej pochodziła pomadka.
Aby przedłużyć pozostawanie szminki na swoim miejscu, zaopatrzyłam się w LipStix - Lipstick Sealer.



LipStix to profesjonalny utrwalacz szminek. Pozwala on na utrzymanie blasku i trwałości szminki przez wiele godzin. 



Preparat otrzymujemy w buteleczce z pędzelkiem przypominającej lakier do paznokci. LipStix nanosimy na szminkę i pozwalamy preparatowi zadziałać w ciągu kilkudziecięciu sekund. Voila !

Utrwalacza używam na większe wyjścia. Myślę, że stosowany codziennie mógłby wysuszać usta. Nie ze wszystkimi produktami się lubi. Nie toleruje pomadek Celii z serii Nude - warzy się z nimi na ustach( szkoda- są one baaardzo nietrwałe, a kolorki mają cudne).

Jestem w tego produktu zadowolona. Myślę, że starczy mi na bardzo długo, bo ilość preparatu, którą nanoszę jest niewielka.
Jest bezzapachowy, lekki, o konsystencji...wody :)
Za 15ml zapłacimy około 35zł.

Jak z trwalością Waszych pomadek?
Czy miałyście okazję używać lakierów utrwalających do ust?

niedziela, 2 marca 2014

Lancaster Aquamilk idealny krem pod makijaż

Cześć,

dzisiaj kilka słów o kremie, który chętnie nakładam pod makijaż.
Jest nim Lancaster Aquamilk Fluid do pielęgnacji na dzień .



Jest to skutecznie nawilżający krem na dzień. Zawiera kwas mlekowy,olej słonecznikowy, mleczko ryżowe, miód i kokos.Zapewnia 24-godzinne nawilżenie, głębokie odżywienie i ochronę. Krem ma lekką konsystencję.


Fluid ten nakładam pod makijaż i muszę przyznać, że w tej roli spisuje się idealnie. Szybko się wchłania, pozostawia efekt satynowej cery i dobrze współgra z podkładem czy kremem BB/CC :)

Używany solo daje mojej suchej skórze nieco za mało komfortu, choć bez uczucia ściągnięcia.

Bardzo podoba mi się opakowanie kremu- świetnie działająca pompka, estetyczna buteleczka z matowego szkła cieszy moje oko.

Jest bardzo wydajny, gdyż dwie pompki wystarczą by uraczyć twarz lekkim mleczkiem. Produkt ma delikatny zapach, z czego jestem niezmiernie zadowolona, gdyż jak już pewnie wiecie (bo trąbię o tym tu i tam), nie przepadam za intensywnymi aromatami, zwłaszcza kokosowymi/waniliowymi/miodowymi/mlecznymi ;)


Czy miałyście okazję używać Aquamilk?

Buziaki,

Weronika

poniedziałek, 24 lutego 2014

Maybelline Great Lash

Która z nas nie zna tego cudeńka?

Maybelline Great Lash - ulubiona mascara Amerykanek.


Nazywana jest tuszem pogrubiająco- pielęgnacyjnym. Dawniej występowała w 5 odcieniach, choć ja kojarzę ją jako wersję czarną klasyczną i głęboką czerń.
Miałam na nią chrapkę wiele razy, ale ostatecznie sprawiłam ją sobie podczas wyjazdu do Czech, gdyż na naszych półkach dostrzec jej już nie zdołałam.
Opakowanie tuszu ma przypominać słodkie dziecięce czasy. Jest nieduże, kompaktowe i zgrabne.
Szczoteczka tuszu jest spiralna, w porównaniu do innych mascar- malutka.


Niestety produkt ten absolutnie nie przypadł mi do gustu. Nie polubiłam go za mizerny efekt na rzęsach, dłuugie wysychanie po nałożeniu i okropne rozmazywanie. Nie pogrubia, nie wydłuża, nie podkręca rzęs. Tusz ten po około dwóch godzinach odbija się niemiłosiernie na górnej powiece, na dolnej rozmazuje i tworzy efekt pandy.
Jest to jedna z najgorszych mascar jakie przyszło mi używać.
Jedyną zaletą jest łatwość w zmywaniu- wystarczy dotknąć rzęs wacikiem z płynem do demakijażu-choć to logiczne,skoro przez cały dzień zdążył osiąść wszędzie...poza rzęsami.

Nie polecam.
Miałyście z nim do czynienia? 

Pozdrawiam,

Weronika

niedziela, 16 lutego 2014

Jak się nie dać szarzyźnie

Cześć,

Ani ciepło, ani zimno. Trochę szaro- nie tylko na dworze. Jak walczę z widocznym zmęczeniem na mojej twarzy?

1.Odświeżam i aktywuję cerę

Z pomocą Płynu lawendowego do twarzy Fitomed.



Płyn posiada atomizer i można psikać preparat bezpośrednio, jednak dla mnie krople są zbyt duże i zamiast zraszania czuję jakbym chlapała się cieczą, więc nanoszę go na wacik i przecieram twarz 2 razy dziennie.




Płyn nie pozostawia uczucia ściągnięcia. Zapach na pewno nie przypadnie do gustu wszystkim używającym- jest specyficzny. Na pewno nie przypomina preparatu na mole, ale jest intensywnie ziołowy. 
Lubię używać płynu Fitomedu w ciągu dnia. W zapasie mam jeszcze płyn z kwiatem pomarańczy.

200ml płynu kosztuje ok 13zł.

2.Nawilżam 

Walczę z przesuszoną skórą Kremem z płatków róży Dr Hauschka.



Jest to naprawdę treściwy preparat ochronno- odżywczy na dzień. Jest to najczęsciej wybierany produkt z arsenału Dr'a Hauschki- prawdziwy klasyk :)
Wyciagi z owoców dzikiej róży,wosk kwiatowy oraz olejek różany tworzą delikatną powłokę ochronną; olej z orzechów shea i wyciąg z awokado chronią przed utratą wilgoci.
Skóra z tendencją do podrażnień i zaburzeń naczyniowych zyskuje dzięki kremowi z płatków róży delikatną i trwałą powłokę ochronną. 
Skład: aqua, arachis hypogaea, althaea officinalis, cera flava, persea gratissima, hypericum perforatum, butyrospermum parkii, lecithin, parfum, citronellol, geraniol, linalool, limonene, citral, farnesol, benzyl alcohol, eugenol, rosa gallica, rosa canina. (wizaz.pl)


Kosmetyk ten odznacza się przyjemnym zapachem i dokonale nawilża. Zwolenniczkom szybkiego wchłaniania nie przypadnie do gustu- jest dosyć ciężki i długo pozostaje na skórze.

30ml/65zł.

3.Koloruję i odżywiam

Etap uwielbienia dla soków marchewkowych mam za sobą - nawet zdarzyło mi się kiedyś z nimi przesadzić, zatem sięgam po Odżywczą maskę karotenową Ava Laboratorium.
Blisko mojego miejsca zamieszkania mam do dyspozycji stoisko z zaopatrzeniem dla gabinetów kosmetycznych, więc lubię tam zaglądać.




Maska wygładza, nawilża, odżywia skórę nadając jej zdrowy koloryt.

Składniki aktywne: Olej sojowy, witaminy A. E, F, H’, wyciąg z marchwi - bogaty w beta-karoten i inne karotenoidy, będące źródłem prowitaminy A, wyciąg z orzeszków ziemnych zawierający: nienasycone kwasy tłuszczowe, związki mineralne, witaminę E oraz witaminy z grupy B, ekstrakt z czerwonej kapusty (zwierający beta-karoten, witaminę C, bioflawionoidy), alantoina.

Stosuję ją 2 razy w tygodniu. Nie wymaga zmywania. Ma przyjemny zapach i konsystencję kremu. Zapewne podzielę się nią z koleżankami, gdyż od chwili otwarcia należy zużyć ją w ciągu 2 miesięcy.

200ml maski kosztuje około 30zł.

Jakie są Wasze sposoby na poprawienie stanu cery ?

Ściskam,

Wera

niedziela, 2 lutego 2014

Walka z cieniami pod oczami

Hej,


Żyłam sobie dotąd w błogiej nieświadomości do czasu, gdy w ciągu 2 tygodni aż trzy osoby nie zwróciły mi uwagi, iż rozmazuje mi się tusz. Pierwszą osobą, od której usłyszałam , że powinnam zmienić kosmetyk do rzęs była moja mama, która odwiedziła nas przed Świętami. Prychnęłam tylko, bo moja mascara sprawdzała się w ekstremalnych warunkach i niby dlaczego ot tak miałaby się zbuntować. Koleżanka z pracy na migi pokazała mi, że czas przejść się do lustra, bo coś odciska się wokół oczu. Popędziłam czym prędzej przejrzeć swoją twarz, by ze zdziwieniem stwierdzić, że nic na niej nie ma. Z kolei kolejna znajoma po kilku dniach stwierdziła, że słodkie ze mnie "pandziątko".
Hmm, o co chodzi?

Kiedy przyjrzałam się sobie w świetle dziennym, bez makijażu, na spokojnie zobaczyłam to, o czym mówiły. Mam okropne, sine cienie pod oczami. 
Skąd się wzięły? Nie mam pojęcia, ale rzeczywiście są widoczne.
Grudzień i styczeń nie należały do miesięcy kiedy sprzyjał mi los w sprawach zawodowych i zdrowotnych, ale żeby aż tak?

Ok- nie wysypiam się. 
Ok- źle się odżywiam. 
Ok-jestem zestresowana. 
Ok- jem więcej soli niż wszyscy, których znam. 
Ok- piję mało wody. 

Do tej pory moja pielęgnacja okolic oczu była nastawiona na nawilżanie. Choćby się waliło i paliło, nie jestem w stanie usnąć bez nałożonego wcześniej żelu czy kremu pod oczy.

 Używałam :





Floslek, Krem pod oczy do skóry wrażliwej z aktywnym kompleksem roślinnym wzmacniającym funkcje ochronne skóry. 

Zawarte w kremie olej z róży i wyciąg z algi morskiej (Laminaria hyperborea) nawilżają, łagodzą, odżywiają i regenerują komórki naskórka, wspomagają syntezę kolagenu, zapobiegają przedwczesnemu starzeniu się skóry - witamina E głęboko, intensywnie nawilża i odpowiednio natłuszcza - krem delikatnie chłodzi skórę i daje uczucie odprężenia. Lekka konsystencja kremu sprawia, że bardzo szybko się wchłania. Jest bardzo dobrze tolerowany, nie powoduje podrażnień skóry typu zaczerwienienie, obrzęk, pieczenie, mrowienie, świąd. Nie drażni okolic oczu.
Systematycznie stosowany wyraźnie poprawia wygląd skóry – wygładza i zwiększa jej napięcie, dzięki czemu zmarszczki i tzw. „worki” stają się mniej widoczne.

Skład :Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Paraffinum Liquidum, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Glyceryl Polymethacrylate, Aleuritic Acid, Faex, Glycoproteins, Propylene Glycol, Rosa Canina Fruit Oil, Cetearyl Alcohol, Butylene Glycol, Laminaria Hyperborea Extract, Tocopheryl Acetate, Euphrasia Officinalis Extract, PEG-8, Caprylyl Glycol, Helianthus Annuus Seed Extract, PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether, Hedera Helix Leaf/Stem Extract, Phytic Acid, Sodium Polyacrylate, Phenoxyethanol, Triethanolamine, Panthenol, Carbomer, Allantoin, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA.

I wszystko pięknie się działo, byłam z tego produktu naprawdę zadowolona.

W tak zwanym międzyczasie dorwałam także Sylveco, Łagodzący krem pod oczy,
przeznaczony do codziennej pielęgnacji wrażliwej i delikatnej skóry wokół oczu. W jego składzie znalazły się ekstrakty z kory brzozy, chabru bławatka oraz świetlika, które działają łagodząco, kojąco i zmniejszają obrzęki. Dzięki specjalnie dobranej, bezzapachowej formule, krem poprawia strukturę skóry, przywracając jej właściwy poziom nawilżenia oraz sprężystość. Usuwa objawy zmęczenia i zaczerwienienia, hamuje procesy starzenia się skóry.

skład : woda, olej z pestek winogron, olej sojowy, sorbitan stearate &sucrose cocoate, masło shea, skwalan, triglicerydy kwasy kaprylowego i kaprynowego, stearynian glicerolu, olej arganowy, kwasstearynowy, alkohol cetylostearynowy, ekstrakt ze świetlika łąkowego, chabru bławatka, alkohol benzylowy, wit e, betulina, guma ksantanowa, lupeol, kwas oleanolowy.


Nie miałam do niego zastrzeżeń, współpracowało nam się dobrze.

Wzięłam sobie jednak komentarze do serca i postanowiłam zadziałać na sińce pod oczami.
Chodzę wcześniej spać. I... to byłoby na tyle ze zmiany nawyków ;)
Zaopatrzyłam się w małych pomocników :


Sampar Glamour Shot Eyes błyskawiczny reduktor cieni. W minutę ma zredukować cienie i kurze łapki, rozjaśnić kontur oka. Zawiera kwas hialuronowy, producent obiecuje redukcję zmarszczek o 20% po 4 tygodniach stosowania. 
Formuła kosmetyku jest bardzo przyjemna- jest to lekki żelo-krem, który nakładamy pędzelko-puszkiem pod oczy na nawilżoną skórę. Wchłania się błyskawicznie. Niestety nie współpracuje ze wszystkimi fluidami i o tym informuje nas ulotka dołączona do opakowania. Czy zauważyłam różnicę po zastosowaniu preparatu? Jeszcze nie...
Mażę się pod jednym okiem, czekam i porównuję :)


Składając zamówienie na doz.pl (szukałam żeli i maści na blizny po pogryzieniu przez kota), skusiłam się na  Oillan, Hydroaktywny żel pod oczy




Hydro-aktywny żel pod oczy polecany jest do pielęgnacji skóry wokół oczu, dla osób borykających się z suchą, odwodnioną i wrażliwą skórą. Żel może być także stosowany przy różnych schorzeniach dermatologicznych m.in. przy łuszczycy i trądziku różowatym. Zawarte w nim składniki aktywne wiążą wodę w naskórku, utrzymując dzięki temu prawidłowy poziom nawilżenia skóry. Ponadto preparat działa ujędrniająco na skórę, wygładza zmarszczki i poprawia mikrokrążenie. Łagodzi podrażnienia i niweluje obrzęki i cienie pod oczami.

Składniki aktywne zawarte w żelu:

Kwas hialuronowy – jest naturalnym składnikiem mukopolisacharydów, wchodzących w skład skóry właściwej. Posiada ogromne zdolności wiązania się z cząsteczkami wody, a tym samym właściwego nawilżania skóry. Działa regenerująco i wygładzająco na skórę. Ze względu na swoje właściwości stosowany jest często w preparatach przeznaczonych dla skóry suchej i odwodnionej, a także do cery ze skłonnością do tworzenia się zmarszczek.

Alantoina – jest pochodną kwasu moczowego. Ma właściwości zmiękczające, regenerujące oraz przyśpiesza gojenie się ran. Uznawana za naturalny czynnik nawilżający znajdujący się w skórze. Polecana do pielęgnacji skóry wrażliwej, gdyż łagodzi podrażnienia. Substancja ta przeciwdziała nadmiernemu rogowaceniu skóry, dzięki czemu doskonale nadaje się do preparatów przeznaczonych do cery tłustej i trądzikowej.

Skład : Aqua, Glycerin, Propylene Glycol, Sodium Hyaluronate, Centella Asiatica Extract, Hesperidin Methyl Chalcone, Dipeptide-2, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Steareth-20, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Allantoin, Carbomer, Caprylyl Glycol, Triethanolamine, Phenethyl Alcohol, Butylene Glycol. (ekobieca.pl)


Dołączyłam także Korres, krem pod oczy Wild Rose SPF15






Kosmetyki serii Wild Rose zawierają olejek z dzikiej róży, który jest bardzo dobrym źródłem witaminy C. Kwas askorbinowy ma działanie naprawcze, wygładza drobne zmarszczki oraz rozjaśnia przebarwienia. Owoce dzikiej róży zawierają również kwas linolowy, który sprzyja regeneracji naskórka, utrzymaniu nawilżenia oraz tworzy warstwę ochronną.

Skład:
Aqua/Water/Eau, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Octocrylene, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Caprylic/Capric Triglyceride, Triheptanoin, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Betaine, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Coco-Glucoside, Sodium Stearoyl Glutamate, Sucrose Distearate, Aesculus Hippocastanum (Horse Chestnut) Seed Extract, Butylene Glycol, Distarch Phosphate, Ethylhexylglycerin, Glycine Soja (Soybean) Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Hydroxyethylcellulose, Lactic Acid, Lonicera Caprifolium (Honeysuckle) Flower Extract, Lonicera Japonica (Honeysuckle) Flower Extract, Olea Europaea (Olive) Oil Unsaponifiables, Panthenol, Parfum (Fragrance), Phenoxyethanol, Rhodiola Rosea Root Extract,Rosa Canina Fruit Oil, Rosa Moschata Seed Oil, Rosa Rubiginosa Seed Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Ruscus Aculeatus Root Extract, Saccharomyces Cerevisiae Extract, Saccharomyces/Xylinum/ Black Tea Ferment, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Tocopherol, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum.


Kosmetyk ten wybrano najlepszym kremem pod oczy 2013 roku wg amerykańskiego portalu sheknows.com (wg lavande.com.pl)

Używam go po wieczornym demakijażu. Na początku stosowania czułam delikatne pieczenie. Na efekty muszę jeszcze poczekać, ale mam nadzieję, że nadejdą...


Póki co zmieniłam też tusz na wersję wodoodporną ;)

Jak wygląda Wasza pielęgnacja okolic oczu?

Pozdrawiam,

Weronika