Hej,
Dziękuję za czujność, Marta :)
Nie od dziś rozpowiadam, że lubię czytać recenzje produktów. Dawniej jako skarbnicę wiedzy traktowałam wizaz.pl , jednak po kilku nietrafionych zakupach zaczęłam poszukiwać nowych miejsc w sieci, gdzie można zaznajomić się z opiniami konsumentów.
Chętnie odwiedzam stronę Hexx , jej rzetelne podejście do tematu i konkretne opisy mnie przekonują. Często otwieram również Beautypedię i chłonę jak gąbka.
Do zakupu Lotionu Algenist zachęciły mnie wysokie oceny i ciekawe przedstawienie produktu własnie na stronie Paula's Choice.
Algenist Regenerative Anti- Aging Lotion to lekki balsam łączący w sobie siłę odnowy kwasu alguronowego z witaminą C i E przywracając nawilżenie skóry i zmniejszając objawy jej starzenia. Kompleks peptydów i przeciwutleniaczy minimalizuje drobne zmarszczki i poprawia stan cery.
To lekki krem nawilżający. Jest przeznaczony głównie dla cery normalnej i tłustej (moja jest sucha). Zawiera kwas alguronowy pozyskiwany z mikroalg, który jest silnym przeciwutleniaczem spowalniającym starzenie się komórek. Nie ma jednoznacznego dowodu na skuteczność jego działania, gdyż wszystkie dotychczas przeprowadzone badania dotyczyły warunków in vitro.
Lotion ma sprawnie działającą pompkę i stabilny flakon z matowego szkła. Produkt jest jedwabisty i lekki, wchłania się szybko pozostawiając wrażenie satynowej cery.
Stosowałam go codziennie rano przed wykonaniem makijażu. Współpracował genialnie z wszystkimi podkładami, kremami bb i kremami tonującymi, jakie posiadam oprócz Serum Foundation Bare Minerals, który zwarzył się, zrolował i odpadł z twarzy (dosłownie).
Pomimo posiadania cery suchej, lotion sprawdził się bardzo dobrze. W mroźne dni mieszałam go z odrobiną tłustego kremu lipidowego chroniącego przed odmrożeniem ( mam cerę naczynkową ). Wybierałam również podkłady/kremy bb z filtrem, gdyż lotion go nie zawiera.
Lotion ma pojemność 60ml.
Produkt ten spełnił moje oczekiwania, dlatego powiększyłam kolekcję o serum i krem pod oczy tej marki, ale o nich następnym razem :)
Dla zainteresowanych skład:
Water, Isononyl Isononanoate, Isohexadecane, Glycerin, Pentylene Glycol, Ascorbyl Glucoside, Butyrospermum Parkii Butter (Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Butylene Glycol, Sorbitan Stearate, Cetyl Phosphate, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Aminomethyl Propanol, Dimethicone, Algae Exopolysaccharides, Pyrus Malus Fruit Extract (Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract), Bambusa Vulgaris (Bamboo) Leaf/Stem Extract, Oligopeptide-68, Palmitoyl Oligopeptide, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Pisum Sativum Extract (Pea) Extract), Alaria Esculenta Extract, Tocopheryl Acetate, Ergothioneine, Caprylic/Capric Triglyceride, Glucosamine HCL, Citrullus Vulgaris (Watermelon) Fruit Extract, Lens Esculenta Fruit Extract, Rosa Multiflora Fruit Extract, Carbomer, Sodium Oleate, Cetyl Alcohol, Hexylene Glycol, Disodium EDTA, Hydrogenated Lecithin, Caprylyl Glycol, Polysorbate 20, Fragrance, Sodium PCA, Phenoxyethanol, Sodium Lactate, Glycine Soja Oil (Glycine Soja (Soybean) Oil), Ethylhexylglycerin
Czy znacie markę Algenist?
Jakie są Wasze ulubione produkty przygotowujące twarz do nałożenia podkładu?
niedziela, 22 marca 2015
niedziela, 11 stycznia 2015
Elseve Fibralogy Aktywator Gęstości
Cześć,
Nie od dziś trąbię, że coś się moim włosom odwidziało i już nie chca wyglądać tak jak kiedyś (co dziwne, dawniej uważałam, iż nie są ładne- błąd!). Są cienkie i bez życia. Od jakiegoś czasu mam na ich punkcie reanimacyjnego bzika.
Czytałam pochlebne opinie nt. szamponu i maski Elseve, ale coś mnie podkusiło, by wyjść z drogerii z Fibralogy, Aktywatorem Gęstości.
Włosy cienkie z natury zawierają znacznie mniej budulca włókien, przez co są delikatne, brakuje im objętości oraz widocznej i wyczuwalnej gęstości. Codzienna stylizacja z reguły przynosi krótkotrwałe efekty, po czym fryzura staje się płaska, traci kształt (chłonę jak gąbka, a Wy?)
Na podstawie zaawansowanych badań nad włóknem włosa laboratoria L'oreal opracowały molekułę Filloxane, która generuje zwiększenie grubości włosa i daje natychmiastowy efekt "zastrzyku" materii włosa. Filloxane wnika we włosy i rozprzestrzenia się wewnątrz włókien. Dodana struktura pozostaje we włóknie włosa. Efekt ekspansji gęstości kumuluje się przy kolejnych zastosowaniach.
Aktywator stosujemy w proporcji 1:1 z odżywką lub maską po umyciu włosów szamponem. Nakładamy na cała długość włosów i spłukujemy. Używamy 2x w tygodniu.
Użyłam Aktywatora Gęstości dwukrotnie. Spowodował u mnie tak okropne oklejenie włosów, że musiałam zmyć go kilkukrotnie szamponem z SLS-em. Włosy po spłukaniu wyglądały na nieświeże. Nie sprawdził się u mnie i nie mam ochoty podejmować więcej prób.
Dla zainteresowanych skład:
Aqua, Aminopropyl Triethoxysilane, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Lacid Acid, Parfum/Fragrance, Hydroxyethylcellulose, Limonene, Linalool, Geraniol, Citronellol
Czy miałyście już do czynienia z podobnymi produktami?
Jak się u Was sprawdziły?
Pozdrawiam,
Weronika
Nie od dziś trąbię, że coś się moim włosom odwidziało i już nie chca wyglądać tak jak kiedyś (co dziwne, dawniej uważałam, iż nie są ładne- błąd!). Są cienkie i bez życia. Od jakiegoś czasu mam na ich punkcie reanimacyjnego bzika.
Czytałam pochlebne opinie nt. szamponu i maski Elseve, ale coś mnie podkusiło, by wyjść z drogerii z Fibralogy, Aktywatorem Gęstości.
Włosy cienkie z natury zawierają znacznie mniej budulca włókien, przez co są delikatne, brakuje im objętości oraz widocznej i wyczuwalnej gęstości. Codzienna stylizacja z reguły przynosi krótkotrwałe efekty, po czym fryzura staje się płaska, traci kształt (chłonę jak gąbka, a Wy?)
Na podstawie zaawansowanych badań nad włóknem włosa laboratoria L'oreal opracowały molekułę Filloxane, która generuje zwiększenie grubości włosa i daje natychmiastowy efekt "zastrzyku" materii włosa. Filloxane wnika we włosy i rozprzestrzenia się wewnątrz włókien. Dodana struktura pozostaje we włóknie włosa. Efekt ekspansji gęstości kumuluje się przy kolejnych zastosowaniach.
Aktywator stosujemy w proporcji 1:1 z odżywką lub maską po umyciu włosów szamponem. Nakładamy na cała długość włosów i spłukujemy. Używamy 2x w tygodniu.
Użyłam Aktywatora Gęstości dwukrotnie. Spowodował u mnie tak okropne oklejenie włosów, że musiałam zmyć go kilkukrotnie szamponem z SLS-em. Włosy po spłukaniu wyglądały na nieświeże. Nie sprawdził się u mnie i nie mam ochoty podejmować więcej prób.
Dla zainteresowanych skład:
Aqua, Aminopropyl Triethoxysilane, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Lacid Acid, Parfum/Fragrance, Hydroxyethylcellulose, Limonene, Linalool, Geraniol, Citronellol
Czy miałyście już do czynienia z podobnymi produktami?
Jak się u Was sprawdziły?
Pozdrawiam,
Weronika
środa, 7 stycznia 2015
Jaki to był rok ? 2014 w pytaniach i odpowiedziach
Otagowała mnie Leśne Runo, za co z góry dziękuję. Powiem Wam w sekrecie, że trafiłam na jej blog zupełnie przypadkiem, jakiś czas temu. Moją uwagę przykuł nagłówek- Uwaga, nudny blog. Zaczęłam nieśmiało przeglądać. W jedno przedpołudnie przeczytałam wszystkie wpisy, większość z uśmiechem na twarzy. Uwielbiam tą lekkość słowa!
www.pojezierze-drawskie.pl
Monika pyta:
1.Dominujące uczucie na 2015 rok?
Niepewność i pewna doza lenistwa. Chciałabym , by wszystko co założyłam, udało się wykonać.
2.Co zrobiłaś po raz pierwszy w poprzednim roku?
Wzięłam się w garść. Uwolniłam się z pewnej toksycznej relacji. Za wcześnie by oceniać czy odniosłam pełne zwycięstwo.
3.Co zrobiłaś ponownie po dłuższej przerwie?
Wróciłam do Time For Wax, do którego dawniej chodziłam regularnie :)
4.Czego nie zrobiłaś?
Nie nauczyłam się jeździć na rowerze. Obiecuję to sobie od 25 lat.
5.Słowo roku:
Oczywiście !
6.Przytyłaś czy schudłaś?
Moje plany związane z utratą zbędnych kilogramów niestety nie powiodły się,nie wiedzieć czemu ?
7.Ekscesy alkoholowe?
Nigdy.Wypicie toastu wywołuje we mnie szybszy oddech.Za to czekoladki z likierem, chętnie, daj dwie !
8.Włosy dłuższe czy krótsze?
A są jeszcze?
9.Wydatki większe czy mniejsze?
Porównywalne. Choć mogłabym zacząć oszczędzać. Zdecydowanie częściej karmić świnkę- skarbonkę, bo wygląda na bladą i anemiczną.
10.Wizyty w szpitalu?
Były- i to już 1 stycznia 2014 roku !
11.Miłość:
Oby trwała.
12.Osoba, do której dzwoniłaś najczęściej?
Matka- któż potrafi tak ukoić i wnerwić zarazem ?
13.Z kim spędziłaś najpiękniejsze chwile?
Lubię być sama albo w towarzystwie niemówiącym. Jestem typem człowieka, który najlepiej organizuje sobie przestrzeń w pojedynkę. Myślałam,że mój mąż jest identyczny, ale byliśmy na weselu i mocno mnie zaskoczył, bo wypowiedział do znajomego więcej słów w minutę niż do mnie w ciągu 3 dni. To ci niespodzianka.
14.Z kim spędziłaś najwięcej czasu?
Z czworonogami, bo ptakami się nie zajmuję.
15.Piosenka roku:
Od lat ta sama, znana nuta po nucie One U2.
16.Książka roku:
Henning Mankell , Powrót nauczyciela tańca.
17.Serial roku:
Ojciec Mateusz. No dobra- Przyjaciele.
18.Stwierdzenie roku:
Czas się obudzić.
19.Trzy rzeczy, z których mogłabyś zrezygnować?
Dłubanie w nosie, nocne odwiedzanie lodówki, strzepywanie z siebie okruchów kiedy siedzę na sofie.
20.Najpiękniejsze wydarzenie:
Wierzę, że ciągle przede mną.
21.Ulubione miejsce w sieci:
Pytanie tendencyjne. Wiadomo,że mój blog.
22. 2014 jednym słowem:
Już minął???
Kochane, taguję każdego kto przeczyta :) Nie wykręcać się.
Miłego popołudnia,
Weronika
wtorek, 6 stycznia 2015
Liebster Blog Award
Kochane,
Nie zrobiłam Podsumowania Roku, bo mam wrażenie, że nieustannie musiałabym go edytować. Dodawać kosmetyki, odkrycia, o których zapomniałam wspomnieć.
Na szczęście z pamięci nie ulatniają się miłe chwile i osoby, które miałam okazję poznać!
W zeszłym roku bardzo zasmucił mnie fakt, że nasza przeurocza Pati nie otrzymała swojej wymiankowej paczki i postanowiłam wziąć sprawę w swoje ręce. Właśnie wtedy poznałam przemiłą Anulę. Los sprawił, że szybko spotkałyśmy się poza blogiem ( i jak Boga kocham, byłam przekonana, że przyszła ze swoją siostrą!) i ujęła mnie swoim ciepłem i otwartością. Co prawda ciągle nie mogę wpaść do niej, by podszkolić się z eko-cudaków, ale cały rok 2015 przed nami !
Anula nominowała mnie do Liebster Blog Award. Dziękuję Ci Kochana!
Nominację do Liebster Blog Award otrzymujemy od innego blogera za "dobrze wykonaną robotę". Po odebraniu nagrody, odpowiadamy na 11 pytań otrzymanych od osoby, która nas nominowała. Następnie typujemy 11 osób, którym zadajemy 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.
Anula zadała mi pytania:
1. Miałaś obawy zakładając bloga?
Moje miejsce w sieci stworzyłam by móc swobodnie porozmawiać o rzeczach/sprawach , które mnie interesują, a codzienny rozmówca nie ma o nich pojęcia albo nie ma czasu. Założyłam bloga z ogromną przyjemnością i chociaż wiele jego aspektów wymaga udoskonalenia, lubię to miejsce. Nie miałam obaw czy będę miała odbiorców, bo przecież wielu wybitnych twórców pisało kiedyś do szuflady, prawda? ;-)
2. Co Ci sprawia największą przyjemność w blogowaniu?
Poznawanie nowych ludzi, ich opinii i spojrzenia na świat. Kontakt z drugim człowiekiem zawsze wnosi coś do mojego życia (nie zawsze pozytywnego, ale jednak !)
3. Czy wyczekiwałaś pierwszych komentarzy i obserwatorów?
To szalenie miłe widzieć, że Twój wpis został przeczytany i zostaje po nim ślad. Nie zabiegam jednak o popularność, bo nie jest mi potrzebna. Obserwatorów mam mało, ale za to konkretnych!
Nie zrobiłam Podsumowania Roku, bo mam wrażenie, że nieustannie musiałabym go edytować. Dodawać kosmetyki, odkrycia, o których zapomniałam wspomnieć.
Na szczęście z pamięci nie ulatniają się miłe chwile i osoby, które miałam okazję poznać!
W zeszłym roku bardzo zasmucił mnie fakt, że nasza przeurocza Pati nie otrzymała swojej wymiankowej paczki i postanowiłam wziąć sprawę w swoje ręce. Właśnie wtedy poznałam przemiłą Anulę. Los sprawił, że szybko spotkałyśmy się poza blogiem ( i jak Boga kocham, byłam przekonana, że przyszła ze swoją siostrą!) i ujęła mnie swoim ciepłem i otwartością. Co prawda ciągle nie mogę wpaść do niej, by podszkolić się z eko-cudaków, ale cały rok 2015 przed nami !
Anula nominowała mnie do Liebster Blog Award. Dziękuję Ci Kochana!
Nominację do Liebster Blog Award otrzymujemy od innego blogera za "dobrze wykonaną robotę". Po odebraniu nagrody, odpowiadamy na 11 pytań otrzymanych od osoby, która nas nominowała. Następnie typujemy 11 osób, którym zadajemy 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.
Anula zadała mi pytania:
1. Miałaś obawy zakładając bloga?
Moje miejsce w sieci stworzyłam by móc swobodnie porozmawiać o rzeczach/sprawach , które mnie interesują, a codzienny rozmówca nie ma o nich pojęcia albo nie ma czasu. Założyłam bloga z ogromną przyjemnością i chociaż wiele jego aspektów wymaga udoskonalenia, lubię to miejsce. Nie miałam obaw czy będę miała odbiorców, bo przecież wielu wybitnych twórców pisało kiedyś do szuflady, prawda? ;-)
2. Co Ci sprawia największą przyjemność w blogowaniu?
Poznawanie nowych ludzi, ich opinii i spojrzenia na świat. Kontakt z drugim człowiekiem zawsze wnosi coś do mojego życia (nie zawsze pozytywnego, ale jednak !)
3. Czy wyczekiwałaś pierwszych komentarzy i obserwatorów?
To szalenie miłe widzieć, że Twój wpis został przeczytany i zostaje po nim ślad. Nie zabiegam jednak o popularność, bo nie jest mi potrzebna. Obserwatorów mam mało, ale za to konkretnych!
4. Czy Twoi znajomi i bliscy wiedzą, że prowadzisz bloga?
Blog jest moim miejscem w sieci, być może nie roztrząsam tutaj prywatnych spraw, ale lubię mieć swoją przestrzeń, z której nie muszę tłumaczyć się przed wszystkimi.
5.Czy masz jakiś przysmak, który wywraca Twoją dietę do góry nogami i któremu nie możesz się oprzeć?
Anulka, łatwiej wymienić to, czego nie zjem z radością :-) Jestem ogromnym łasuchem. Najbardziej smakują mi ciasta i słodycze przygotowane przez kogoś, z dedykacją !
6. Lubisz gotować? Jeśli tak to jakie jest Twoje popisowe danie?
Na studiach, kiedy poznałam mojego męża, każdą wolną chwilę spędzałam w kuchni i tworzyłam nawet piętrowe torty ! Trochę się to zmieniło niestety( mąż czuje się oszukany), ale lubię czasami posiedzieć nad pomidorówką :-)
7. Kawa, herbata czy wino?
Herbata! Nie nauczyłam się pić kawy ani wina. Z mojej szafki kuchennej wypadają herbaty, często jestem nimi obdarowywana, co bardzo mnie cieszy. Trochę jestem ignorantką w kwestii zaparzania zielonej, ale dojrzeję i się poprawię.
8. Co uważasz za swoją największą zaletę?
Organizuję się w minutę, gdy trzeba. Potrafię się wyłączyć i działać jak automat, bez użalania się nad sobą.
9. Jaka jest Twoja największa wada? Pytanie tylko dla chętnych i odważnych :)
Stawianie poprzeczki bardzo wysoko- również innym.
10. Z czego jesteś najbardziej dumna?
Napawają mnie dumą poranki, gdy otwieram oczy i widzę swoją Rodzinę. To mój największy sukces.
11. Co najbardziej lubisz robić, gdy nikt Cię nie widzi?
Kręcę się wokół własnej osi z zamkniętymi oczami, dopóki w coś nie uderzę.
Kto doczytał do końca, temu dziękuję. Będę musiała jedynie trochę zmodyfikować regulamin, gdyż jak wspomniałam wcześniej zapewne istnieje niewiele blogów z mniejszą liczbą obserwatorów niż moja, więc będę nominowała również te o ich większej liczbie :)
Jestem ciekawa jak na moje pytania odpowiedzą:
1. Co zabrałabyś na bezludną wyspę?
2. Jaka jest Twoja pierwsza myśl po przebudzeniu?
3. Jakie jest Twoje marzenie?
4. Co lub kto Cię inspiruje?
5. Co sprawia, że jesteś szczęśliwa?
6. Co Cię rozczarowuje?
7. Jaki zapach wprowadza Cię w dobry nastrój?
8. Jakie są Twoje sekrety urodowe?
9. Co postanowiłaś osiągnąć w tym roku?
10. Czy gdybyś mogła cofnąć czas, to co byś zmieniła?
11. Jak widzisz siebie za 20 lat?
Będzie mi bardzo miło poznać Was jeszcze lepiej.
Ściskam,
Weronika
czwartek, 1 stycznia 2015
Nadal denkuję
Hej,
kontynuuję denkowanie. Co prawda nie udało mi się wytrwać w postanowieniu o niekupowaniu nowych kosmetyków, ale zużywam sumiennie stare ;)
Zapewne większość z Was miała już do czynienia z produktami widocznymi na fotce- w zasadzie opisywałam nawet trzy z nich :)
Topicrem, Delikatna woda oczyszczająca
Tak bardzo polubiłam ten płyn, że sprawiłam sobie większe 500ml opakowanie- byłam z niego zadowolona. Widziałam w niektórych Rossmanach "ceny na do widzenia", więc zapewne zniknie z półek. Moja recenzja tu : klik
Bielenda, Awokado, łagodny 2-fazowy płyn do demakijażu oczu
Nie zliczę ile opakowań tego płynu przewinęło się przez moją łazienkę. Kupuję go stale- ekonomicznie wychodzi bardzo korzystnie i skuteczność dobra.
Clinique, Take the day off Make up Remover
Piałam już nad nim tutaj: klik. Zdania nie zmieniłam i zawsze mam w mojej szafce chociażby miniaturkę tego produktu !
Sephora, Dwufazowy płyn do demakijażu
Miniaturka doskonale sprawdziła się w podróży. Działanie płynu porównałabym do bielendowego awokado, choć chyba mniej tłuści powieki. Swojego ulubieńca już mam, ale nie wykluczam kupna pełnowymiarowego opakowania.
Clinique, All about eyes, Krem pod oczy
Miniaturka o pojemności 5ml starczyła mi na długo i bardzo przyjemnie się z niej korzystało. Krem miał ciekawą konsystencję- ni to żelową, ni to kremową, , był lekki, ale nie wchłaniał się w tempie błyskawicznym-zapewniał uczucie nawilżenia. Obecna pora roku skłania do wyboru kremów nieco treściwszych, ale możliwe, że sięgnę po ów produkt wiosną.
Paloma, Macadamia, Peeling myjący do ciała
Nie przepadam za zapachami otulającymi, słodkimi i "rozgrzewającymi", jednak zapach tego produktu był całkiem przyjemny- lekko ciasteczkowo-waniliowy- nie przeszkadzał mi :) Peeling zawiera naprawdę niewielkie drobinki, więc będzie idealny dla wrażliwej skóry. Minusem tego produktu jest niestety zbyt lejąca konsystencja, potrafi uciekać z dłoni.
Czy trwacie w swoich postanowieniach?
Jakie są Wasze zużycia w ostatnim czasie?
Pozdrawiam,
Weronika
kontynuuję denkowanie. Co prawda nie udało mi się wytrwać w postanowieniu o niekupowaniu nowych kosmetyków, ale zużywam sumiennie stare ;)
Zapewne większość z Was miała już do czynienia z produktami widocznymi na fotce- w zasadzie opisywałam nawet trzy z nich :)
Topicrem, Delikatna woda oczyszczająca
Tak bardzo polubiłam ten płyn, że sprawiłam sobie większe 500ml opakowanie- byłam z niego zadowolona. Widziałam w niektórych Rossmanach "ceny na do widzenia", więc zapewne zniknie z półek. Moja recenzja tu : klik
Bielenda, Awokado, łagodny 2-fazowy płyn do demakijażu oczu
Nie zliczę ile opakowań tego płynu przewinęło się przez moją łazienkę. Kupuję go stale- ekonomicznie wychodzi bardzo korzystnie i skuteczność dobra.
Clinique, Take the day off Make up Remover
Piałam już nad nim tutaj: klik. Zdania nie zmieniłam i zawsze mam w mojej szafce chociażby miniaturkę tego produktu !
Sephora, Dwufazowy płyn do demakijażu
Miniaturka doskonale sprawdziła się w podróży. Działanie płynu porównałabym do bielendowego awokado, choć chyba mniej tłuści powieki. Swojego ulubieńca już mam, ale nie wykluczam kupna pełnowymiarowego opakowania.
Clinique, All about eyes, Krem pod oczy
Miniaturka o pojemności 5ml starczyła mi na długo i bardzo przyjemnie się z niej korzystało. Krem miał ciekawą konsystencję- ni to żelową, ni to kremową, , był lekki, ale nie wchłaniał się w tempie błyskawicznym-zapewniał uczucie nawilżenia. Obecna pora roku skłania do wyboru kremów nieco treściwszych, ale możliwe, że sięgnę po ów produkt wiosną.
Paloma, Macadamia, Peeling myjący do ciała
Nie przepadam za zapachami otulającymi, słodkimi i "rozgrzewającymi", jednak zapach tego produktu był całkiem przyjemny- lekko ciasteczkowo-waniliowy- nie przeszkadzał mi :) Peeling zawiera naprawdę niewielkie drobinki, więc będzie idealny dla wrażliwej skóry. Minusem tego produktu jest niestety zbyt lejąca konsystencja, potrafi uciekać z dłoni.
Czy trwacie w swoich postanowieniach?
Jakie są Wasze zużycia w ostatnim czasie?
Pozdrawiam,
Weronika
niedziela, 16 listopada 2014
Denko
Hej,
Z przyjemnością czytam posty o nowościach, które zagościły w Waszych kosmetyczkach czy łazienkach. Od niedawna chłodnym okiem przejrzałam zgromadzone zapasy i ...musze przyznać, że doznałam lekkiego szoku. Poupychałam kosmetyki dosłownie wszędzie- na parapecie, przy telewizorze, na stole w kuchni i w lodówce. Stop. Czas zużyć to, co mam. Nie mogę obiecać, że wytrwam w zakazie kupowania czegokolwiek, ale postaram się nie zagracać swojej przestrzeni.
Dzisiaj pozbędę się kilku produktów. Jeśli jesteście ciekawe co pożegnam z żalem, a o czym chcę jak najszybciej zapomnieć- zapraszam.
Dwufazowa odżywka L'biotica do włosów osłabionych zawierająca panthenol, jedwab i proteiny mleczne. Zadaniem tego produktu jest intensywne odbudowanie zniszczonych włosów- reperacja zniszczonych końcówek, wygładzenie i nawilżenie. Spray poprawny, być może i skusiłabym się na kolejne opakowanie gdyby nie zapach- nie przepadam za mlecznymi,ciepłymi aromatami w kosmetykach- okropnie mnie to denerwowało w trakcie stosowania, ale nie mam mu nic więcej do zarzucenia. Nie wierze w odbudowywanie rozdwojonych koncówek- ja je po prostu powierzam fryzjerowi ;)
Rewitalizujący Szampon do Włosów Słabych i Zniszczonych, Receptury Babuszki Agafii, Pervoe Reshenie
Szampon niezwykle łagodny. Niestety butelka, w której go umieszczono wykonana jest ze słabej jakości materiału, który uwalnia swój zapach? i naznacza nim silnie produkt wewnątrz- czułam co wieczór, jakbym myła włosy gumową lalką (naprawde!).
Tradycyjny syberyjski szampon do włosów na łopianowym propolisie- przeciw wypadaniu (bez sls,parabenów i silikonów)
Produkt dobry, ale włosy wymagają oczyszczenia innym produktem raz na jakiś czas. Nie podrażniał mojej wrażliwej skóry głowy, przyjemnie pachniał i przyzwoicie się pienił. Nie wykluczam ponownego zakupu.
Babydream Szampon dla niemowląt
Zachęcona peanami nt. tego produktu przytargałam go do łazienki. Kusił swoją łagodnością i przeznaczeniem do codziennego stosowania. Niestety mnie ów szampon bardzo rozczarował- nie jestem w stanie umyć włosów nie plącząc ich, poźniej nie mogę ich rozczesać ani na mokro ani na sucho. Pozostawia włosy sianowate i nieprzyjemne w dotyku. Oddałam go Mężowi, który koneserem szamponów nie jest, ale zapytał czy przypadkiem nie podrzuciłam mu płynu do prania dywanów, bo nie jest w stanie go używać.
Monotheme, Rewitalizujący szampon do włosów suchych z ekstraktem z marchwi
Niewiele wiedziałam o marce Monotheme, chyba tyle,że pochodzi z Włoch i kiedyś podobno była dostępna w Douglasie. Szampon zawiera beta karoten i witaminy B,C, E i K. Nie zawiera w swoim składzie konserwantów, sls, dea, peg- składniki w 98% są pochodzenia naturalnego. Jest idealny do częstego stosowania- delikatny, lekko się pieni. Niektórym zapach marchewki niekoniecznie przypadnie do gustu, ale mnie urzekł. Wrócę do niego, bo spisuje się dobrze, choć wymaga nałożenia odżywki co drugie, trzecie mycie.
Gosh Delikatny żel do mycia ciała
Przypadł mi do gustu. Aloes mamy na drugim miejscu w składzie (co prawda zaraz po SLS, ale dobre i to). Umilał mi chwile pod prysznicem- pienił się przyzwoicie, choć nieprzesadnie, opakowanie miał poręczne i przemyślane; nie wysuszał, nie podrażniał.
Avon, Planet Spa, Śródziemnomorski krem do ciała z oliwką
Psioczę na Avon, choć kiedyś byłam stałą klientką, ale to masło towarzyszy mi od zawsze. Kupuję jedno za drugim. Uwielbiam delikatną konsystencję i przemiły zapach. Lubię, kiedy drobinki zatopione w produkcie rozprowadzają się po ciele, moja skóra jest ukojona. Nie wyobrażam sobie nie mieć tego masła w swojej nocnej szafce :)
Apis, Peeling do ciała z żurawiną i trawą cytrynową
Zauroczył mnie! W cieplejsze dni dawał orzeźwienie, odświeżał i dobrze peelingował- po prostu! Zapach kojarzy mi się z kompotem albo owocowymi cukierkami :) Wraz z nadejściem wiosny sprawię sobie kolejne opakowanie.
Equilibra, Wzmacniający szampon przeciw wypadaniu włosów
Kompleks roślinny Phytosinergia (aloes+olejek arganowy+keratyna z protein pszenicznych) pielęgnował moje włosy i dbał o skórę głowy. Szampon spisywał się świetnie po olejowaniu włosów- radził sobie doskonale ze zmywaniem i oczyszczaniem. Miałam niekiedy wrażenie, że powoduje lekkie ściągnięcie skóry głowy, więc używałam go co trzecie mycie. Zahamowania wypadania włosów nie zauważyłam, ale nie przekreślam tego produktu.
Macrovita, Płyn do demakijażu z bio-oliwą z oliwek i bio-awokado
Po przeczytaniu etykiety w sklepie byłam tak podekscytowana, że zapakowałam do koszyka dwie sztuki. Producent obiecuje usuwanie nawet wodoodpornego makijażu oczu. Ta obietnica zostanie spełniona, jeśli będziemy pocierać rzęsy kilkukrotnie i wytrzymamy lekkie,choć męczące pieczenie oczu! Z ulgą żegnam obie sztuki. Adieu!
Lirene, Żel nawilżający do mycia twarzy
Nieesia25 mówiła, że dobry. Wzięłam. Myślałam, że nigdy się nie skończy, ale nareszcie przyszedł jego kres. Oczyszczał dobrze, trochę ściągał. Nie zapadł mi w pamięć ani pozytywnie, ani negatywnie.
Nivea, Olejek pod prysznic
Musieliśmy się zaprzyjaźnić. Zwłaszcza gdy na dworze zrobiło się zimniej, ciemniej i jakoś mało nastrojowo. Ciepły prysznic z udziałem tego olejku sprawia, że mogę się odprężyć choć przez chwilę. Dobrze byłoby, gdyby ktoś podał mi jeszcze szampana i truskawki, ale może następnym razem...
Czy przyłączycie się do mojego postanowienia?
Może będzie nam raźniej,
Ściskam,
Wera
Etykiety:
apis,
avon,
babciaagafia,
babydream,
demakijaż,
equilibra,
gosh,
ioeco,
l'biotica,
lirene,
macrovita,
make up remover,
nivea,
peeling do ciała
wtorek, 11 listopada 2014
Sukin-y w moich rękach !
Hej,
Niewiele dotąd przeczytałam o produktach Sukin na Waszych blogach, choć z tego co pamiętam z odżywką proteinową zetknęła się już Pati z Kosmetycznej Wyspy. Byłam ciekawa asortymentu tej australijskiej marki, której celem jest zaoferowanie naturalnych produktów o wysokiej jakości.
Sukin kusi nas linią kosmetyków do twarzy i ciała- serią złuszczająca, nawilżającą oraz dezodorantami, produktami do pielęgnacji dłoni, włosów i ust. Marka ta posiada również asortyment anti-aging oparty o innowacyjne substancje aktywne oraz artykuły dla wrażliwej skóry dzieci.
Kiedy zobaczyłam w TKmaxx szampon i odżywkę tej marki, nie mogłam nie zaprosić ich do swojej łazienki.
Wybrałam Protein Shampoo z wzmacniającymi białkami roślinnymi, awokado, jojobą, różą i witaminą E utrzymującą nawilżenie włosów.
Produkt nadaje się do cienkich włosów, więc uznałam, że jest stworzony dla mnie !
Sukin oferuje nam kosmetyki wolne od agresywnych środków chemicznych takich jak SLS, SLES, syntetycznych środków zapachowych, detergentów, glikolu propylenowego, sztucznych barwników, trietanoloaminy, olejów mineralnych, EDTA oraz parabenów.
Do kompletu wybrałam delikatną odżywkę Nourishing Conditioner do włosów normalnych i wrażliwej skóry głowy.
Odżywka zwiększa objętość i połysk, zapobiegając plątaniu włosów. Łączy delikatny napar z aloesu, pokrzywy, skrzypu polnego i łopianu z olejami z dzikiej róży, awokado, jojoby i sezamu.
Za każdy z produktów zapłacilam 39zł. Szampon i odżywka mają aż 500ml.
Pierwsze testy wypadły obiecująco !
Czy znacie asortyment marki Sukin ?
Pozdrawiam,
Weronika
Niewiele dotąd przeczytałam o produktach Sukin na Waszych blogach, choć z tego co pamiętam z odżywką proteinową zetknęła się już Pati z Kosmetycznej Wyspy. Byłam ciekawa asortymentu tej australijskiej marki, której celem jest zaoferowanie naturalnych produktów o wysokiej jakości.
Sukin kusi nas linią kosmetyków do twarzy i ciała- serią złuszczająca, nawilżającą oraz dezodorantami, produktami do pielęgnacji dłoni, włosów i ust. Marka ta posiada również asortyment anti-aging oparty o innowacyjne substancje aktywne oraz artykuły dla wrażliwej skóry dzieci.
Kiedy zobaczyłam w TKmaxx szampon i odżywkę tej marki, nie mogłam nie zaprosić ich do swojej łazienki.
Wybrałam Protein Shampoo z wzmacniającymi białkami roślinnymi, awokado, jojobą, różą i witaminą E utrzymującą nawilżenie włosów.
Produkt nadaje się do cienkich włosów, więc uznałam, że jest stworzony dla mnie !
Sukin oferuje nam kosmetyki wolne od agresywnych środków chemicznych takich jak SLS, SLES, syntetycznych środków zapachowych, detergentów, glikolu propylenowego, sztucznych barwników, trietanoloaminy, olejów mineralnych, EDTA oraz parabenów.
Do kompletu wybrałam delikatną odżywkę Nourishing Conditioner do włosów normalnych i wrażliwej skóry głowy.
Odżywka zwiększa objętość i połysk, zapobiegając plątaniu włosów. Łączy delikatny napar z aloesu, pokrzywy, skrzypu polnego i łopianu z olejami z dzikiej róży, awokado, jojoby i sezamu.
Skład wydaje się być idealny :
Za każdy z produktów zapłacilam 39zł. Szampon i odżywka mają aż 500ml.
Pierwsze testy wypadły obiecująco !
Czy znacie asortyment marki Sukin ?
Pozdrawiam,
Weronika
Subskrybuj:
Posty (Atom)


