Hej,
kontynuuję denkowanie. Co prawda nie udało mi się wytrwać w postanowieniu o niekupowaniu nowych kosmetyków, ale zużywam sumiennie stare ;)
Zapewne większość z Was miała już do czynienia z produktami widocznymi na fotce- w zasadzie opisywałam nawet trzy z nich :)
Topicrem, Delikatna woda oczyszczająca
Tak bardzo polubiłam ten płyn, że sprawiłam sobie większe 500ml opakowanie- byłam z niego zadowolona. Widziałam w niektórych Rossmanach "ceny na do widzenia", więc zapewne zniknie z półek. Moja recenzja tu : klik
Bielenda, Awokado, łagodny 2-fazowy płyn do demakijażu oczu
Nie zliczę ile opakowań tego płynu przewinęło się przez moją łazienkę. Kupuję go stale- ekonomicznie wychodzi bardzo korzystnie i skuteczność dobra.
Clinique, Take the day off Make up Remover
Piałam już nad nim tutaj: klik. Zdania nie zmieniłam i zawsze mam w mojej szafce chociażby miniaturkę tego produktu !
Sephora, Dwufazowy płyn do demakijażu
Miniaturka doskonale sprawdziła się w podróży. Działanie płynu porównałabym do bielendowego awokado, choć chyba mniej tłuści powieki. Swojego ulubieńca już mam, ale nie wykluczam kupna pełnowymiarowego opakowania.
Clinique, All about eyes, Krem pod oczy
Miniaturka o pojemności 5ml starczyła mi na długo i bardzo przyjemnie się z niej korzystało. Krem miał ciekawą konsystencję- ni to żelową, ni to kremową, , był lekki, ale nie wchłaniał się w tempie błyskawicznym-zapewniał uczucie nawilżenia. Obecna pora roku skłania do wyboru kremów nieco treściwszych, ale możliwe, że sięgnę po ów produkt wiosną.
Paloma, Macadamia, Peeling myjący do ciała
Nie przepadam za zapachami otulającymi, słodkimi i "rozgrzewającymi", jednak zapach tego produktu był całkiem przyjemny- lekko ciasteczkowo-waniliowy- nie przeszkadzał mi :) Peeling zawiera naprawdę niewielkie drobinki, więc będzie idealny dla wrażliwej skóry. Minusem tego produktu jest niestety zbyt lejąca konsystencja, potrafi uciekać z dłoni.
Czy trwacie w swoich postanowieniach?
Jakie są Wasze zużycia w ostatnim czasie?
Pozdrawiam,
Weronika
czwartek, 1 stycznia 2015
niedziela, 16 listopada 2014
Denko
Hej,
Z przyjemnością czytam posty o nowościach, które zagościły w Waszych kosmetyczkach czy łazienkach. Od niedawna chłodnym okiem przejrzałam zgromadzone zapasy i ...musze przyznać, że doznałam lekkiego szoku. Poupychałam kosmetyki dosłownie wszędzie- na parapecie, przy telewizorze, na stole w kuchni i w lodówce. Stop. Czas zużyć to, co mam. Nie mogę obiecać, że wytrwam w zakazie kupowania czegokolwiek, ale postaram się nie zagracać swojej przestrzeni.
Dzisiaj pozbędę się kilku produktów. Jeśli jesteście ciekawe co pożegnam z żalem, a o czym chcę jak najszybciej zapomnieć- zapraszam.
Dwufazowa odżywka L'biotica do włosów osłabionych zawierająca panthenol, jedwab i proteiny mleczne. Zadaniem tego produktu jest intensywne odbudowanie zniszczonych włosów- reperacja zniszczonych końcówek, wygładzenie i nawilżenie. Spray poprawny, być może i skusiłabym się na kolejne opakowanie gdyby nie zapach- nie przepadam za mlecznymi,ciepłymi aromatami w kosmetykach- okropnie mnie to denerwowało w trakcie stosowania, ale nie mam mu nic więcej do zarzucenia. Nie wierze w odbudowywanie rozdwojonych koncówek- ja je po prostu powierzam fryzjerowi ;)
Rewitalizujący Szampon do Włosów Słabych i Zniszczonych, Receptury Babuszki Agafii, Pervoe Reshenie
Szampon niezwykle łagodny. Niestety butelka, w której go umieszczono wykonana jest ze słabej jakości materiału, który uwalnia swój zapach? i naznacza nim silnie produkt wewnątrz- czułam co wieczór, jakbym myła włosy gumową lalką (naprawde!).
Tradycyjny syberyjski szampon do włosów na łopianowym propolisie- przeciw wypadaniu (bez sls,parabenów i silikonów)
Produkt dobry, ale włosy wymagają oczyszczenia innym produktem raz na jakiś czas. Nie podrażniał mojej wrażliwej skóry głowy, przyjemnie pachniał i przyzwoicie się pienił. Nie wykluczam ponownego zakupu.
Babydream Szampon dla niemowląt
Zachęcona peanami nt. tego produktu przytargałam go do łazienki. Kusił swoją łagodnością i przeznaczeniem do codziennego stosowania. Niestety mnie ów szampon bardzo rozczarował- nie jestem w stanie umyć włosów nie plącząc ich, poźniej nie mogę ich rozczesać ani na mokro ani na sucho. Pozostawia włosy sianowate i nieprzyjemne w dotyku. Oddałam go Mężowi, który koneserem szamponów nie jest, ale zapytał czy przypadkiem nie podrzuciłam mu płynu do prania dywanów, bo nie jest w stanie go używać.
Monotheme, Rewitalizujący szampon do włosów suchych z ekstraktem z marchwi
Niewiele wiedziałam o marce Monotheme, chyba tyle,że pochodzi z Włoch i kiedyś podobno była dostępna w Douglasie. Szampon zawiera beta karoten i witaminy B,C, E i K. Nie zawiera w swoim składzie konserwantów, sls, dea, peg- składniki w 98% są pochodzenia naturalnego. Jest idealny do częstego stosowania- delikatny, lekko się pieni. Niektórym zapach marchewki niekoniecznie przypadnie do gustu, ale mnie urzekł. Wrócę do niego, bo spisuje się dobrze, choć wymaga nałożenia odżywki co drugie, trzecie mycie.
Gosh Delikatny żel do mycia ciała
Przypadł mi do gustu. Aloes mamy na drugim miejscu w składzie (co prawda zaraz po SLS, ale dobre i to). Umilał mi chwile pod prysznicem- pienił się przyzwoicie, choć nieprzesadnie, opakowanie miał poręczne i przemyślane; nie wysuszał, nie podrażniał.
Avon, Planet Spa, Śródziemnomorski krem do ciała z oliwką
Psioczę na Avon, choć kiedyś byłam stałą klientką, ale to masło towarzyszy mi od zawsze. Kupuję jedno za drugim. Uwielbiam delikatną konsystencję i przemiły zapach. Lubię, kiedy drobinki zatopione w produkcie rozprowadzają się po ciele, moja skóra jest ukojona. Nie wyobrażam sobie nie mieć tego masła w swojej nocnej szafce :)
Apis, Peeling do ciała z żurawiną i trawą cytrynową
Zauroczył mnie! W cieplejsze dni dawał orzeźwienie, odświeżał i dobrze peelingował- po prostu! Zapach kojarzy mi się z kompotem albo owocowymi cukierkami :) Wraz z nadejściem wiosny sprawię sobie kolejne opakowanie.
Equilibra, Wzmacniający szampon przeciw wypadaniu włosów
Kompleks roślinny Phytosinergia (aloes+olejek arganowy+keratyna z protein pszenicznych) pielęgnował moje włosy i dbał o skórę głowy. Szampon spisywał się świetnie po olejowaniu włosów- radził sobie doskonale ze zmywaniem i oczyszczaniem. Miałam niekiedy wrażenie, że powoduje lekkie ściągnięcie skóry głowy, więc używałam go co trzecie mycie. Zahamowania wypadania włosów nie zauważyłam, ale nie przekreślam tego produktu.
Macrovita, Płyn do demakijażu z bio-oliwą z oliwek i bio-awokado
Po przeczytaniu etykiety w sklepie byłam tak podekscytowana, że zapakowałam do koszyka dwie sztuki. Producent obiecuje usuwanie nawet wodoodpornego makijażu oczu. Ta obietnica zostanie spełniona, jeśli będziemy pocierać rzęsy kilkukrotnie i wytrzymamy lekkie,choć męczące pieczenie oczu! Z ulgą żegnam obie sztuki. Adieu!
Lirene, Żel nawilżający do mycia twarzy
Nieesia25 mówiła, że dobry. Wzięłam. Myślałam, że nigdy się nie skończy, ale nareszcie przyszedł jego kres. Oczyszczał dobrze, trochę ściągał. Nie zapadł mi w pamięć ani pozytywnie, ani negatywnie.
Nivea, Olejek pod prysznic
Musieliśmy się zaprzyjaźnić. Zwłaszcza gdy na dworze zrobiło się zimniej, ciemniej i jakoś mało nastrojowo. Ciepły prysznic z udziałem tego olejku sprawia, że mogę się odprężyć choć przez chwilę. Dobrze byłoby, gdyby ktoś podał mi jeszcze szampana i truskawki, ale może następnym razem...
Czy przyłączycie się do mojego postanowienia?
Może będzie nam raźniej,
Ściskam,
Wera
Etykiety:
apis,
avon,
babciaagafia,
babydream,
demakijaż,
equilibra,
gosh,
ioeco,
l'biotica,
lirene,
macrovita,
make up remover,
nivea,
peeling do ciała
wtorek, 11 listopada 2014
Sukin-y w moich rękach !
Hej,
Niewiele dotąd przeczytałam o produktach Sukin na Waszych blogach, choć z tego co pamiętam z odżywką proteinową zetknęła się już Pati z Kosmetycznej Wyspy. Byłam ciekawa asortymentu tej australijskiej marki, której celem jest zaoferowanie naturalnych produktów o wysokiej jakości.
Sukin kusi nas linią kosmetyków do twarzy i ciała- serią złuszczająca, nawilżającą oraz dezodorantami, produktami do pielęgnacji dłoni, włosów i ust. Marka ta posiada również asortyment anti-aging oparty o innowacyjne substancje aktywne oraz artykuły dla wrażliwej skóry dzieci.
Kiedy zobaczyłam w TKmaxx szampon i odżywkę tej marki, nie mogłam nie zaprosić ich do swojej łazienki.
Wybrałam Protein Shampoo z wzmacniającymi białkami roślinnymi, awokado, jojobą, różą i witaminą E utrzymującą nawilżenie włosów.
Produkt nadaje się do cienkich włosów, więc uznałam, że jest stworzony dla mnie !
Sukin oferuje nam kosmetyki wolne od agresywnych środków chemicznych takich jak SLS, SLES, syntetycznych środków zapachowych, detergentów, glikolu propylenowego, sztucznych barwników, trietanoloaminy, olejów mineralnych, EDTA oraz parabenów.
Do kompletu wybrałam delikatną odżywkę Nourishing Conditioner do włosów normalnych i wrażliwej skóry głowy.
Odżywka zwiększa objętość i połysk, zapobiegając plątaniu włosów. Łączy delikatny napar z aloesu, pokrzywy, skrzypu polnego i łopianu z olejami z dzikiej róży, awokado, jojoby i sezamu.
Za każdy z produktów zapłacilam 39zł. Szampon i odżywka mają aż 500ml.
Pierwsze testy wypadły obiecująco !
Czy znacie asortyment marki Sukin ?
Pozdrawiam,
Weronika
Niewiele dotąd przeczytałam o produktach Sukin na Waszych blogach, choć z tego co pamiętam z odżywką proteinową zetknęła się już Pati z Kosmetycznej Wyspy. Byłam ciekawa asortymentu tej australijskiej marki, której celem jest zaoferowanie naturalnych produktów o wysokiej jakości.
Sukin kusi nas linią kosmetyków do twarzy i ciała- serią złuszczająca, nawilżającą oraz dezodorantami, produktami do pielęgnacji dłoni, włosów i ust. Marka ta posiada również asortyment anti-aging oparty o innowacyjne substancje aktywne oraz artykuły dla wrażliwej skóry dzieci.
Kiedy zobaczyłam w TKmaxx szampon i odżywkę tej marki, nie mogłam nie zaprosić ich do swojej łazienki.
Wybrałam Protein Shampoo z wzmacniającymi białkami roślinnymi, awokado, jojobą, różą i witaminą E utrzymującą nawilżenie włosów.
Produkt nadaje się do cienkich włosów, więc uznałam, że jest stworzony dla mnie !
Sukin oferuje nam kosmetyki wolne od agresywnych środków chemicznych takich jak SLS, SLES, syntetycznych środków zapachowych, detergentów, glikolu propylenowego, sztucznych barwników, trietanoloaminy, olejów mineralnych, EDTA oraz parabenów.
Do kompletu wybrałam delikatną odżywkę Nourishing Conditioner do włosów normalnych i wrażliwej skóry głowy.
Odżywka zwiększa objętość i połysk, zapobiegając plątaniu włosów. Łączy delikatny napar z aloesu, pokrzywy, skrzypu polnego i łopianu z olejami z dzikiej róży, awokado, jojoby i sezamu.
Skład wydaje się być idealny :
Za każdy z produktów zapłacilam 39zł. Szampon i odżywka mają aż 500ml.
Pierwsze testy wypadły obiecująco !
Czy znacie asortyment marki Sukin ?
Pozdrawiam,
Weronika
niedziela, 21 września 2014
Face Smoothie Mehron
Hej,
Kiedy nastał czas zainteresowania cudownymi gąbkami do podkładu , zapragnęłam mieć je także i ja.
Zaglądałam do Was i czytałam o Beauty Blenderze, jajku z Real Techniques i innych.
Przez kilka miesięcy wiele Beauty Blenderów czy jajek RT straciło już życie, popękało i trafiło do kosza.
Mój Face Smoothie jest nadal ze mną.
Oto mój niepozorny pomocnik - Face Smoothie Sponge z Mehron.
Powstał dawno, już w 2011 roku, aby ułatwić aplikację płynnych lub kremowych podkładów.
Gąbka Face Smoothie sprawia,że nakładanie produktów staje się przyjemnością.
Z łatwością dociera do trudno dostępnych miejsc, dzięki swojemu wyprofilowaniu i kształtowi pozwala dopasować się do twarzy i równomiernie rozprowadzić podkład.
Face Smoothie pozbawiony jest lateksu, bezzapachowy i niezwykle delikatny.
Nie nasiąka podkładem w znacznym stopniu, nie wypija go chciwie a czyści się łatwo i wdzięcznie :)
U mnie cały czas mieszka w swoim fabrycznym mieszkanku.
Mojej gąbki nie używam codziennie, ale sięgam po nią często. Nie zauważyłam zużycia czy odkształcenia, a mam ją od zimy.
Nie mogę niestety wypowiedzieć się jak wypada na tle podobnych produktów, gdyż nie miałam okazji ich przetestować. Na youtube oraz blogach zagranicznych spotkałam się z recenzjami porównawczymi, Face Smoothie z Mehron wypada nienajgorzej !
Czy miałyście okazję używać gąbek do podkładów?
Jakie są Wasze ulubione akcesoria do nakładania płynnych/kremowych produktów?
Pozdrawiam,
Weronika
Kiedy nastał czas zainteresowania cudownymi gąbkami do podkładu , zapragnęłam mieć je także i ja.
Zaglądałam do Was i czytałam o Beauty Blenderze, jajku z Real Techniques i innych.
Przez kilka miesięcy wiele Beauty Blenderów czy jajek RT straciło już życie, popękało i trafiło do kosza.
Mój Face Smoothie jest nadal ze mną.
Powstał dawno, już w 2011 roku, aby ułatwić aplikację płynnych lub kremowych podkładów.
Z łatwością dociera do trudno dostępnych miejsc, dzięki swojemu wyprofilowaniu i kształtowi pozwala dopasować się do twarzy i równomiernie rozprowadzić podkład.
Face Smoothie pozbawiony jest lateksu, bezzapachowy i niezwykle delikatny.
Nie nasiąka podkładem w znacznym stopniu, nie wypija go chciwie a czyści się łatwo i wdzięcznie :)
U mnie cały czas mieszka w swoim fabrycznym mieszkanku.
Mojej gąbki nie używam codziennie, ale sięgam po nią często. Nie zauważyłam zużycia czy odkształcenia, a mam ją od zimy.
Nie mogę niestety wypowiedzieć się jak wypada na tle podobnych produktów, gdyż nie miałam okazji ich przetestować. Na youtube oraz blogach zagranicznych spotkałam się z recenzjami porównawczymi, Face Smoothie z Mehron wypada nienajgorzej !
Czy miałyście okazję używać gąbek do podkładów?
Jakie są Wasze ulubione akcesoria do nakładania płynnych/kremowych produktów?
Pozdrawiam,
Weronika
sobota, 14 czerwca 2014
Wyrzutki
Hej,
Ten post powinien pojawić się już dawno temu, ale zaistnieje dziś :)
Myślę, że produkty będą Wam dobrze znane, napomknę jak nam się współpracowało.
Paloma, Hand Spa, Cukrowy peeling do rąk z olejkiem makadamia i migdałowym.
Przyznam, że na początku byłam zachwycona zapachem tej serii i dokupiłam jeszcze lotion do rąk i maskę do dłoni. Nasze dobre relacje trwały krótko, gdyż nie byłam w stanie znieść bardzo silnego zapachu tych produktów. Nie mogłam przez niego spać. Lotion i maskę oddałam koleżankom. Peeling zużyłam, ale na stopy- sprawdził się dobrze. Dosyć spore kryształki cukru, dobrze ścierały to i owo. Ceny nie pamiętam- ale pewnie w pobliżu 8zł.
Bielenda, Awokado, Łagodny 2-fazowy płyn do demakijażu oczu
Niegdyś piałam z zachwytu nad dwufazową Ziają, ale wpadł mi w ręce przypadkowo produkt tej firmy. Kupuję go regularnie (czasem zdradzam z Clinique Take the day off, ale tylko wtedy gdy finanse mi na to pozwalają ;), ze zmywaniem tuszu radzi sobie dobrze i nie podrażnia okolicy oczu. Jedynie Benefit They're real jest nieco oporny, ale w końcu odpuszcza. Niekiedy kupuję wersję z Bawełną, ale głównie szukam Awokado. Kosztuje około 8zł.
Fitomed, Płyn lawendowy do twarzy
Mój niepozorny cudaczek. Pachnie średnio- mocno ziołowo-lawendowo, ale działanie na skórę twarzy wszystko rekompensuje. Odświeża, aktywuje zmęczoną cerę- naprawdę to robi ! Spotkałam się niedawno z opinią, iż cera naczynkowa nie lubi się z lawendą,ale moja znosi go bardzo dobrze. Płyn jest wydajny, niedrogi. Małym minusem jest to,że atomizer rozpyla ogromne krople, więc przelewam go do opakowania po toniku i stosuję na wacik.
Polecam, kosztuje około 11zł.
Sylveco, Łagodzący krem pod oczy
Marudziłam, że nigdy się nie skończy,a teraz jestem skłonna go przeprosić i kupić ponownie. Był łagodny, wydajny :) i dobrze nawilżał okolicę oczu. Często reaguję łzawieniem na kremy i żele pod oczy (m.in na estee lauder revitalizing supreme ;//) a ten niepozorniak spisywał się bardzo dobrze. Zużywam zapasy, ale powrócimy do siebie ;) Krem kosztował około 18zł.
Yves Rocher, Eclat Radiance, Płukanka octowa z malin
Pięknie pachnie! I tyle.Miał domykać łuski włosów- czy to czynił, nie mam pojęcia. Moje włosy przed i po- wyglądały tak samo przez cały okres użytkowania. Koszt produktu to 24zł.
Batiste, Dry Schampoo, Cherry
Tak! Po Beauty Formulas, Fructis i Klorane pierwszy suchy szampon, który spełnił moje oczekiwania. Odświeżał wystarczająco, rozpylał się równomiernie i miał znośny zapach. Teraz używam wersji Volume i nie zachwyca mnie tak jak Cherry, więc powrócę do sprawdzonej wersji.Kupiłam go za 17zł.
Czy miałyście okazję używać tych produktów?
Ściskam,
Wera
Ten post powinien pojawić się już dawno temu, ale zaistnieje dziś :)
Myślę, że produkty będą Wam dobrze znane, napomknę jak nam się współpracowało.
Paloma, Hand Spa, Cukrowy peeling do rąk z olejkiem makadamia i migdałowym.
Przyznam, że na początku byłam zachwycona zapachem tej serii i dokupiłam jeszcze lotion do rąk i maskę do dłoni. Nasze dobre relacje trwały krótko, gdyż nie byłam w stanie znieść bardzo silnego zapachu tych produktów. Nie mogłam przez niego spać. Lotion i maskę oddałam koleżankom. Peeling zużyłam, ale na stopy- sprawdził się dobrze. Dosyć spore kryształki cukru, dobrze ścierały to i owo. Ceny nie pamiętam- ale pewnie w pobliżu 8zł.
Bielenda, Awokado, Łagodny 2-fazowy płyn do demakijażu oczu
Niegdyś piałam z zachwytu nad dwufazową Ziają, ale wpadł mi w ręce przypadkowo produkt tej firmy. Kupuję go regularnie (czasem zdradzam z Clinique Take the day off, ale tylko wtedy gdy finanse mi na to pozwalają ;), ze zmywaniem tuszu radzi sobie dobrze i nie podrażnia okolicy oczu. Jedynie Benefit They're real jest nieco oporny, ale w końcu odpuszcza. Niekiedy kupuję wersję z Bawełną, ale głównie szukam Awokado. Kosztuje około 8zł.
Fitomed, Płyn lawendowy do twarzy
Mój niepozorny cudaczek. Pachnie średnio- mocno ziołowo-lawendowo, ale działanie na skórę twarzy wszystko rekompensuje. Odświeża, aktywuje zmęczoną cerę- naprawdę to robi ! Spotkałam się niedawno z opinią, iż cera naczynkowa nie lubi się z lawendą,ale moja znosi go bardzo dobrze. Płyn jest wydajny, niedrogi. Małym minusem jest to,że atomizer rozpyla ogromne krople, więc przelewam go do opakowania po toniku i stosuję na wacik.
Polecam, kosztuje około 11zł.
Sylveco, Łagodzący krem pod oczy
Marudziłam, że nigdy się nie skończy,a teraz jestem skłonna go przeprosić i kupić ponownie. Był łagodny, wydajny :) i dobrze nawilżał okolicę oczu. Często reaguję łzawieniem na kremy i żele pod oczy (m.in na estee lauder revitalizing supreme ;//) a ten niepozorniak spisywał się bardzo dobrze. Zużywam zapasy, ale powrócimy do siebie ;) Krem kosztował około 18zł.
Yves Rocher, Eclat Radiance, Płukanka octowa z malin
Pięknie pachnie! I tyle.Miał domykać łuski włosów- czy to czynił, nie mam pojęcia. Moje włosy przed i po- wyglądały tak samo przez cały okres użytkowania. Koszt produktu to 24zł.
Batiste, Dry Schampoo, Cherry
Tak! Po Beauty Formulas, Fructis i Klorane pierwszy suchy szampon, który spełnił moje oczekiwania. Odświeżał wystarczająco, rozpylał się równomiernie i miał znośny zapach. Teraz używam wersji Volume i nie zachwyca mnie tak jak Cherry, więc powrócę do sprawdzonej wersji.Kupiłam go za 17zł.
Czy miałyście okazję używać tych produktów?
Ściskam,
Wera
sobota, 17 maja 2014
Aromaterapeutyczna mgiełka do ciała PUPA
Hej,
Długo nie zamieszczałam nowego wpisu, ostatnio jestem trochę zabiegana. Po męczącym dniu najczęściej biorę ciepły prysznic, spryskuję ciało mgiełką nawilżającą lub nakładam balsam/krem i wskakuję do łóżka z książką.
Co prawda mgiełki z serii Pupa Aromatherapy to produkty przeznaczone na upalne lato, ale ja znalazłam jedną, która otula mnie do snu :)
Długo nie zamieszczałam nowego wpisu, ostatnio jestem trochę zabiegana. Po męczącym dniu najczęściej biorę ciepły prysznic, spryskuję ciało mgiełką nawilżającą lub nakładam balsam/krem i wskakuję do łóżka z książką.
Co prawda mgiełki z serii Pupa Aromatherapy to produkty przeznaczone na upalne lato, ale ja znalazłam jedną, która otula mnie do snu :)
Jest to Relaksująca mgiełka do ciała z lawendą
Relaks i równowaga zamknięte w pielęgnująco-aromaterapeutycznej mgiełce do ciała.
Olejek eteryczny z arcydzięgla litworu przywraca równowagę ,łagodzi.
Ekstrakt z lawendy łagodzi skórę,relaksuje zmysły,pomaga się wyciszyć.
Ekstrakt z głogu działa przeciw podrażnieniom .
Składniki te działają uspokajająco i sprawiają , że skóra staje się aksamitnie gładka.
- Nuta bazowa : piżmo, nasiona wanilii.
- Nuta głowy : arcydzięgiel ,lawenda , anyżek.
- Nuta serca : heliotrop, kwiat wanilii, lilia wodna.
Nie przepadam za aromatem wanilii (chyba że w słodkościach), jednak tutaj jest on lekko wyczuwalny. Zdecydowanie nie jest to lekki letni zapach- mam wręcz wrażenie, że jest on delikatnie "rozgrzewający" :) Konsystencja mgiełki jest jedwabista, pozostawia skórę miękką i przyjemną w dotyku. Szybko się wchłania, ale daje skórze uczucie komfortu.
Mgiełka ma pojemność 100ml, kosztuje około 90zł.
Jak relaksujecie się w wolnej chwili?
Miłego dnia,
Weronika
sobota, 19 kwietnia 2014
Topicrem Delikatna woda oczyszczająca
Hej,
Wiele razy wspominałam, że moja cera jest kapryśna i szczególnie wrażliwa. Wiele kosmetyków ją podrażnia, często borykam się z zaczerwienieniem policzków czy suchością skóry.
Do wieczornego demakijażu używam zazwyczaj żelu czy pianki oczyszczającej i toniku oraz płynu dwufazowego do oczu, jednak rano czy w ciągu dnia stosuję płyny micelarne. Do tej pory moim numerem jeden był płyn Vichy i odpowiednikiem Dermedic czy L'oreal.
Niedawno przechadzając się po Rossmanie dojrzałam Delikatną wodę oczyszczającą Topicrem.
Produkt ten przeznaczony jest nawet dla dzieci powyżej 3. roku życia a stworzony był we Francji pod okiem dermatologów. Założeniem twórców było ukojenie, nawilżenie cery szczególnie wrażliwej.
Dermokosmetyki Topicrem zaczęły powstawać w 1993 roku, kiedy to kierownik laboratorium farmaceutycznego zwrócił się z prośbą o pomoc do kolegów z zespołu, by pomogli mu stworzyć formułę, która pomoże łagodzić podrażnienie i zaczerwienienie skóry u jego dziecka borykającego się z atopowym zapaleniem skóry.
Woda idealnie się sprawdziła ! Jest delikatna, a przy tym skuteczna (choć mascara Benefit'u They're real stawia silny opór;//). Skusiłam się nawet, by wykonywać demakijaż oczu przez kilka dni nie wspomagając się dwufazowym płynem. Płyn Topicrem nie wysuszył delikatnej skóry wokół oczu, na policzkach nie doświadczyłam nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia. Oczyszcza dobrze i wyraźnie odświeża.
Zapach płynu jest niewyczuwalny. Produkt nie zawiera parabenów, skład wydaje się bardzo przyjazny- po wodzie mamy wyciąg z kwiatów róży.
200ml płynu kosztuje około 20zł.
Bardzo przypadł mi do gustu.
Jaki jest Wasz ulubiony preparat do demakijażu?
Smacznego Jajka,
Weronika
Wiele razy wspominałam, że moja cera jest kapryśna i szczególnie wrażliwa. Wiele kosmetyków ją podrażnia, często borykam się z zaczerwienieniem policzków czy suchością skóry.
Do wieczornego demakijażu używam zazwyczaj żelu czy pianki oczyszczającej i toniku oraz płynu dwufazowego do oczu, jednak rano czy w ciągu dnia stosuję płyny micelarne. Do tej pory moim numerem jeden był płyn Vichy i odpowiednikiem Dermedic czy L'oreal.
Niedawno przechadzając się po Rossmanie dojrzałam Delikatną wodę oczyszczającą Topicrem.
Produkt ten przeznaczony jest nawet dla dzieci powyżej 3. roku życia a stworzony był we Francji pod okiem dermatologów. Założeniem twórców było ukojenie, nawilżenie cery szczególnie wrażliwej.
Dermokosmetyki Topicrem zaczęły powstawać w 1993 roku, kiedy to kierownik laboratorium farmaceutycznego zwrócił się z prośbą o pomoc do kolegów z zespołu, by pomogli mu stworzyć formułę, która pomoże łagodzić podrażnienie i zaczerwienienie skóry u jego dziecka borykającego się z atopowym zapaleniem skóry.
Woda idealnie się sprawdziła ! Jest delikatna, a przy tym skuteczna (choć mascara Benefit'u They're real stawia silny opór;//). Skusiłam się nawet, by wykonywać demakijaż oczu przez kilka dni nie wspomagając się dwufazowym płynem. Płyn Topicrem nie wysuszył delikatnej skóry wokół oczu, na policzkach nie doświadczyłam nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia. Oczyszcza dobrze i wyraźnie odświeża.
Zapach płynu jest niewyczuwalny. Produkt nie zawiera parabenów, skład wydaje się bardzo przyjazny- po wodzie mamy wyciąg z kwiatów róży.
200ml płynu kosztuje około 20zł.
Bardzo przypadł mi do gustu.
Jaki jest Wasz ulubiony preparat do demakijażu?
Smacznego Jajka,
Weronika
Subskrybuj:
Posty (Atom)
